Nie zawsze możemy zdawać sobie z tego sprawę, ale jak mówi Biblia, która jest całkiem niezłym poradnikiem na życie, wyłączając z niej religię, „Szukajcie a znajdziecie”. Nie zawsze chce nam się szukać, nie zawsze wiemy czego tak właściwie szukamy, po co nam to potrzebne ale jak przestajemy to nic – nic a nic – nie znajdujemy. Tak więc całe życie szukamy swojej drogi albo pozwalamy jej szukać… innym. Droga w naszym życiu, od momentu narodzin do chwili śmierci, się nie kończy, trwa a jej poszukiwanie jest procesem, którego presja jest najskuteczniejszym zabójcą.

Jak odnaleźć swoją drogę w życiu?

Wiek nie ma znaczenia

Wielu z nas, najczęściej pod wpływem otoczenia, które nie zawsze chce dla nas źle, biczuje się wewnętrznie za to ile ma… lat. Miłosz Brzeziński, w swojej książce zatytułowanej „Życiologia„, pisze o tym, że większość rodziców uważa swoje dzieci za wyjątkowe i utwierdza je, w całkiem błędnym przekonaniu, że ich wyjątkowość to samo ich istnienie na tym świecie. Miłosz przekonuje, że owa wyjątkowość kończy się z chwilą, kiedy dziecko przekracza próg rodzinnego domu, wkraczając w dorosłość. Wkracza w nią przekonane o swojej wyjątkowości, bo przecież jest na tym świecie obecne, jakoś na tym świecie funkcjonuje, więc cały świat ma u swoich stóp. No, nie dosłownie. Świat ma go, jakby, poza kręgiem swoich zainteresowań.

W odnajdywaniu swojej drogi w życiu, wiek nie ma znaczenia. Wpadamy w pewien schemat, kiedy właśnie wkraczając w dorosłe życie, zdajemy egzaminy maturalne, bo przecież powinniśmy iść na takie studia, po ukończeniu których dostaniemy najlepiej płatną pracę ze wszystkich możliwie najlepiej płatnych posad. Rodzice uczą swoje dzieci, że studia nie mają ich interesować, nie mają być żadnym ich hobby, żadną pasją, one mają im zapewnić prestiż i byt na odpowiednio wysokim poziomie. W wieku 30-35 lat, jesteśmy wykształceni, zamożni a do tego… nieszczęśliwi. Co gorsza, mało kto rozumie, dlaczego tak się dzieje. Realnym końcem tego typu, smutnych historii są nałogi, wypalenie zawodowe, zaburzenia czy choroby psychiczne.

Pamiętaj, że niektórzy z nas odnajdą swoją drogę, swoją misję, swoje powołanie, mając lat 15. Inni w wieku lat 30. a jeszcze inni po 60-tce. Życie jest bowiem podróżą przez doświadczenia a te rodzą się z aktywnego szukania i próbowania rzeczy nowych.

Tu i teraz

Jeżeli czujesz presję, że powinieneś/powinnaś mieć już coś, cokolwiek, w swoim życiu ogarnięte, bo inni mają a Ty nie masz, to proszę Cię, weź… odetchnij z ulgą! Wiedz bowiem, że jesteś dokładnie w tym miejscu, które aktualnie jest dla Ciebie przeznaczone. Jesteś w miejscu, w którym powinieneś/powinnaś być właśnie tu, właśnie teraz!

W życiu człowiek doświadcza tego, czego na danym etapie potrzebuje. Doświadczamy też tego, na co jesteśmy tu i teraz gotowi! Potrzebujemy nie tylko czasu ale również przestrzeni. Jedyne, co możemy zrobić to, przede wszystkim zaakceptować – ten czas i tę przestrzeń. Dać sobie jedno i drugie. W ten sposób możemy sami siebie obdarować cennym prezentem! Jeżeli już dajemy prezent sami sobie, musimy umieć podchodzić do siebie z miłością! Odpowiedzi na dręczące naszą duszę, nasz umysł pytania, przyjdą same, jeżeli będą miały kiedy (czas) i jak (przestrzeń) do nas przywędrować.

Życie jest wolnością

Tak swoją autobiografię zatytułowała znana podróżniczka i dziennikarka, Beata Pawlikowska. Z tą wolnością w życiu, często wielu z nas dyskutuje. Nie czujemy się wolni, chociażby chodząc do pracy, której nie lubimy. Nie czujemy się swobodnie, robiąc to, co nas męczy, nie pozwalając sobie jednak na bycie wolnym. Nie potrafimy znaleźć w sobie siły ani odwagi, by cokolwiek zmienić. Zatrzymujemy się na etapie marzeń lub usiłujemy dostosować się do zaistniałej sytuacji.

Beata Pawlikowska odeszła z radia, bo nie zgadzała się z nową wizją jej autorskiej audycji, która sukcesywnie stawała się audycją kogoś innego. Dziennikarka chciała pozostać w swojej pracy wolna i kreatywna. Nie chciała podpisywać się pod programem, którego twórcą stawał się dyrektor stacji a nie prowadzący ją gospodarz. Gdy nie dano jej takiej możliwości, odeszła w poczuciu wolności, by uszanować samą siebie oraz pracę, za którą ostatecznie i tak nie została doceniona.

Dlatego tak ważne jest, by uświadomić sobie, czy ja swoim życiem nie spełniam aby oczekiwań innych. Jeżeli moje życie na co dzień to ciągła presja, walka o to, żeby być lepszą wersją kogoś innego, pamiętajmy, że jest to TOKSYCZNE. Toksyna zawsze jest trująca. Beata Pawlikowska, pracując w radiu, na początku też starała się zagłuszyć głos intuicji. W końcu stwierdziła, że tą drogą nie zajdzie do celu. Spełnianie oczekiwań innych ludzi, odbiera nam wolność. W imię wolności, mamy święte prawo powiedzieć stanowcze NIE i obrać swój własny kierunek.

Materializacja szczęścia

Wpaja nam się, że powinniśmy być lekarzami, prawnikami, że powinniśmy wykonywać dobrze płatne, powszechnie szanowane zawody i wtedy, jak będziemy majętni, podziwiani – będziemy szczęśliwi. Bzdura wierutna, w którą wielu z nas wierzy przez lata. Tracimy czas, energię, zdrowie a potem zostajemy tylko z pieniędzmi, za które może i kupimy sobie luksusowy dom, samochód, jacht ale kiedy zaczynamy czuć przepych, przestaje nas to cieszyć do tego stopnia, że przestajemy to zauważać, przestaje nas to obchodzić.

Szczęście jest nie tyle materią, co energią. Nie mylmy szczęścia, nie uzależniajmy go od stabilizacji, w tym wypadku, finansowej. Niby powszechnie mówi się, iż istnieje jedna, konkretna definicja szczęścia. Tak nie do końca jest, ponieważ szczęście to dla każdego coś innego. W kwestii materialistycznego podejścia do szczęścia, warto zdać sobie sprawę, że szczęście to coś, co się czuje a nie tylko dotyka czy widzi.

Szukam – czy aby na pewno?

Nie wszystko w życiu jest tak oczywiste jak nam się wydaje, że może być. Odnajdywanie drogi naszego życia nie polega na tym, że owa droga pewnego dnia zapuka do naszych drzwi i powie: „Oto jestem”. Wielu ludziom, którzy niewiele robią, wydaje się, że robią wszystko co mogą. Z kolei ludziom rzeczywiście aktywnym, ciągle towarzyszy myśl, że cokolwiek zrobili, zrobili tego za mało. Nie polecam takiego myślenia, bo może doprowadzić nas ono do szaleństwa. Życie to ciągłe zadawanie sobie pytań i ciągłe szukanie odpowiedzi na nie. Czasem, rzeczywiście, odpowiedzi przychodzą same, zazwyczaj jednak nie od razu.

Jeżeli jesteś na etapie poszukiwania sensu życia, czyli własnej drogi, własnego celu, pomyśl, może zapisz sobie na kartce pytanie, czy aby na pewno szukam… Pomyśl jak wygląda Twoje szukanie zagubionej rzeczy – kluczy, telefonu, portfela. Czy jeżeli zagubiłeś siebie, swoją drogę lub jej jeszcze nie odkryłeś, to zastanów się, czy szukasz jej tak samo jak ostatniej rzeczy, którą zagubiłeś a która była (jest) dla Ciebie ważna. Ile włożyłeś wysiłku w to, żeby ją odnaleźć?

Zakończenie

Czas odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule. Żeby odnaleźć swoją drogę w życiu, warto jest:

  1. Przestać rozliczać się za to, ile ma się lat.
  2. Zastanowić się, czy mój sukces, który może nie daje mi pełni radości i satysfakcji jest
    rzeczywiście mój, to znaczy czy osiągnięcie go rzeczywiście było moim celem.
  3.  Zadać sobie pytania, czy podchodzę do siebie z miłością i na co, na tym etapie, tu i teraz
    jestem gotowy.
  4.  Zerwać toksyczne, nic nie wnoszące a wręcz ciągnące nas w dół znajomości, przez które
    tracimy zapał, wiarę, odpuszczamy działanie.
  5.  Przestać porównywać się z innymi, bo nie znamy ich historii.
  6. Próbować nowych rzeczy i nie karcić się za to, że nam nie wyszło.
  7. Przestać żyć w przekonaniu, że to, co muszę (nic nie muszę) jest ważniejsze od tego, co
    czuję, czego pragnę.
  8.  Nie brać do siebie krytyki innych ludzi, szczególnie tych uwzględnionych w punkcie 4.
  9.  Dać sobie czas. Presja w procesie odnajdywania siebie, szukania drogi swojego życia, nie
    jest wskazana, ponieważ wprowadza chaos.
  10.  Zrobić listę swoich marzeń i kroków, które pomogą nam te marzenia, nasze mocne
    strony i zalety, przemienić w cele.
  11.  Nauczyć się słuchać siebie, swojej intuicji, swojego serca i iść za tym głosem, bo on wie,
    gdzie nas zaprowadzić.

Wierzyć w siebie, w swoją wewnętrzną siłę i nie myśleć o sobie źle w obliczu porażek, ponieważ one zawsze są wpisane w nasze działanie i z reguły są drogowskazem, by może skręcić w inną stronę lub doszlifować warsztat własnych umiejętności.

Autor: Michał Szewczyk – od 2016 roku związany z serwisem Giełda Tekstów. Copywriter piszący artykuły z zakresu psychologii, prawa, finansów oraz każdego innego tematu, który go zainspiruje. Lubi słuchać podcastów zarówno psychologicznych jak i kryminalnych, przedstawiających autentyczne zbrodnie lub niewyjaśnione zaginięcia. Pisanie stanowi nieodłączny element jego codzienności

„Masz prawo iść własną drogą, nawet jeśli ludzie wokół mają inny pomysł na Ciebie”.

Sprawdź też: Siła faceta, czyli mięśnie to nie wszystko?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj