Nie pamiętam już dokładnie, gdzie przeczytałam zdanie będące dzisiejszym nagłówkiem, ale było motywem w którymś z teledysków, bodajże Pidżamy Porno. Oczywiście jest to parafraza z cytatu Jezusa o szukaniu i znajdywaniu tego na czym nam tak naprawdę zależy. Jednak zgrabne usunięcie ze słowa szuka jednej litery, tworzy zupełnie inny sens. Kim jest suka i czy warto nią być?

„Trzeba być dobrym, dobrym jak chleb”. – Brat Albert

Zawsze byłam optymistką i osobą energiczną. Wszędzie mnie było pełno i do piętnastego roku życia mimo wielu problemów byłam empatycznie nastawiona do innych, zawsze uśmiechnięta, życzliwa. Wydawało mi się, że tylko w ten sposób warto wchodzić w relacje z innymi i budować swoje szczęście. Jednak wraz z dojrzewaniem zaczęłam zauważać, że szczególnie w relacjach damsko-męskich koleżanki często manipulują, stosują niedopowiedzenia i jest to jakiś sposób na osiąganie swoich celów. Potem w liceum widziałam, że nie zawsze warto mówić prawdę na zajęciach, że obiektywizm właściwie nie istnieje i świat nie jest wcale taki sprawiedliwy. Z każdym kolejnym rokiem stawałam się coraz bardziej zgorzkniała i marudna. Przecież wszędzie trzeba dostosowywać się do jakiś ról, układów i tylko w taki sposób można gdzieś w życiu dojść.

Tak sobie żyłam, pozornie dobrze, ale coś w środku coraz głośniej domagało się dojścia do głosu. Aż któregoś dnia, choć oczywiste jest, że do tego prowadzi cały proces, uzmysłowiłam sobie, że ja nie pasuję do tego świata, który jest dyktowany przez egoistyczne pobudki i że dawno się szczerze nie śmiałam. Całe środowisko, w którym przyszło mi funkcjonować jest zblazowane i trudno powiedzieć, czy ktoś tam naprawdę kogoś darzy sympatią, czy wszystko oparte jest na funkcjonalności takich a nie innych konotacji ludzkich.

Przypomniałam sobie chwile, kiedy byłam naprawdę szczęśliwa i zbudowane były one na czymś zupełnie innym niż pieniądzach, wpływach, znajomościach, których nie zawarłabym nigdy wcześniej. Zaczęły odrzucać mnie nudne i sztuczne spotkania, bo tak wypada. Przestałam przejmować się jak mnie ktoś postrzega i czy to mieści się jeszcze w kanonach wymaganych zachowań. Z pogardą zaczęłam patrzeć na ludzi, którzy musieli utrzymywać się na powierzchni za wszelką cenę i szli po trupach do celu. I wtedy pojawiło się to słynne słowo wytrych. Suka.

Suka, może być zimna, bura, głupia, wredna, wstaw co chcesz byle negatywnego.

A jednak suka wzbudza pożądanie i siłę. Emanuje pewną energią. Nastolatki lubią wrzucać zdjęcia z podtekstem erotycznym i podpisem, ale staję się suką… Dojrzałe kobiety, szczególnie te Matki Polki, lubią obejrzeć serial, w którym jest postać niezależnej najczęściej finansowo kobiety, która jednego faceta wyrzuca z łóżka, bo zaraz przyjdzie następny i nazwać ją suką. Powstała masa poradników, w których namawia się kobiety, żeby przestały być grzeczne i układne, a stały się sukami, bo wtedy facet oszaleje na ich punkcie. O ile na ulicy ktoś zostałby obrzucony moim lodowatym spojrzeniem, tak w sytuacjach intymnych określenie mnie suką sprawia, że staję się jeszcze gorętsza. Suka to przekleństwo i nominacja level up w życiu kobiety.

Dlaczego tak jest?

Też miałam dosyć wrednych kobiet, które manipulowały mężczyznami choćby w pracy, po to by osiągać swoje cele. Gardziłam karierowiczami, nie chciałam stać się jedną z takich osób. Całe moje ówczesne jestestwo błagało o powrót do radosnej, niewinnej postawy sprzed lat. Jak powietrza potrzebowałam życzliwego, dobrego, szczerego słowa i dotyku. A jednocześnie zauważyłam, że zmieniając nawyki i stając się troskliwą kobietą, mężczyźni zaczęli traktować mnie jak swoją matkę, a w środowisku innych kobiet jak naiwną dziewczynkę. Dopiero zaznaczanie swoich granic, przez choćby cięty język z powrotem nobilitowało mnie na właściwe miejsce. Jakby świat nie miał posady dla dobrych osób?

Złoty środek ciężkości

Nie jestem psychologiem, ale z własnych obserwacji zauważyłam, że dobro kojarzy nam się naiwnie. Osoba dobra, to według stereotypu taka, która we wszystko uwierzy, poświęci dla kogoś lub idei wiele i nie będzie chciała za to zapłaty. Dobro jest postrzegane jako kruchość, a głośna postawa jako źródło mocy. Stąd pozorna siła w słowie i postawie suki. Suka zawsze osiąga swoje cele, suka to ta/ten której każdy się obawia, więc woli odstąpić swoją część, suka jest atrakcyjna fizycznie, bo i w ten sposób może coś zdobyć. Jednak suka płaci swoją cenę w samotności. Ciągle jest w poczuciu zagrożenia drugą suką. Odczuwa upływ czasu. Musi walczyć nieustannie o pozycję w stadzie. Nie może na chwilę odetchnąć i dać się unieść prawdziwym emocjom, bo w międzyczasie ktoś może uznać ją za słabą, wykorzystując wiedzę o niej. Tak naprawdę nikt jej nie lubi i istnieje tylko w świecie pozorów i układów.

Wymiksowałam się z tego stosując złoty środek. Warto być świadomą swojego ciała i wartości. Należy stawiać jasne granice i w przypadku ich naruszenia dzielnie bronić. Należy stawiać sobie ambitne cele i je realizować. Jednak warto być w tym wszystkim człowiekiem. Sukces osiągnięty czyimś kosztem szybko obraca się w porażkę. Nieustanne atakowanie kogoś obraca się przeciwko nam i może okazać się, że w pojedynkę niewiele osiągniemy, bo zwyczajnie nikt już nas nie lubi.

„Paradoksalnie, znacznie łatwiej nam mówić o perwersyjnym seksie, gdzie przecież obnażamy samych siebie niż podjąć temat dotyczący dzieciństwa”. – Goodgirl, Suka. Z pamiętnika masochistki

Karolina Panthera Strzelczyk– jestem dziennikarzem, wydałam trzy tomiki poezji, od lat organizuję imprezę literacką Heraski w Krakowie. Od dziesięciu lat interesuję się w sposób zawodowy szeroko rozumianą psychologią, szczególnie skupiając się na zagadnieniach mowy ciała i relacjach. Jestem freelancerem, któremu wiecznie mało wrażeń, czasem możecie odnaleźć mnie na szklanym ekranie. Kocham życie i chcę swoimi przemyśleniami sprawić, żebyśmy wymieniali się doświadczeniami.
Zajrzyj na IG: heraartystka

Sprawdź też: Czym jest prawdziwa miłość i jak ją rozpoznać?