Ostatnio mam szczęście do przebywania wśród zwariowanych rodzin. Takich do cna pozytywnych, od których nie chce się wychodzić. Tyle się mówi o kryzysie rodziny i dzietności, a to już chyba trzecia para w naszym cyklu wywiadów, która pokazuje, że można. Można być szczęśliwym samotnie i można, tworząc większą komórkę społeczną. Kojarzycie Kasię i Tomka? Przed nami Kasia i Radek. No i dzieciaki. I pies. Dużo psów. I motor, dużo jednośladów. Poznaliśmy się wiele lat temu na pewnym, muzycznym festiwalu, a po latach spotkaliśmy się ponownie na planie serialu Idealna Niania. Co robią obecnie?

Motywujący wywiad – Radek i Kasia Zalewscy o motocyklowej pasji, psim biznesie i życiu rodzinnym na własnych zasadach

Kasia i Tomek. Kasia i Radek. Szalona para, która ma mnóstwo pasji i raczej nie może nazywać się Kowalscy. Więc jacy tak naprawdę są Zalewscy i czym się kierują w życiu?

Kasia:  To wbrew pozorom trudne pytanie (śmieje się).
Jak wejdziesz do naszego domu to usłyszysz brzmienie różnego typu muzyki, wystrój splata ze sobą wiele kolorów i stylów. Właśnie tacy jesteśmy. Nic u nas nie jest oczywiste, czarne albo białe.
Jesteśmy od siebie całkiem różni i często pomaga nam to spojrzeć na te same sprawy z innych perspektyw. Choć mamy dwa odmienne światy i staramy się je nawzajem rozumieć i dawać sobie dla nich przestrzeń, to jednak dopiero będąc razem czujemy, że tworzymy spójną całość. W naszym słowniku nie ma takiego słowa jak rutyna. Jeśli długo nic się nie dzieje to na pewno któreś z nas zaraz wpadnie na bardziej bądź mniej ciekawy pomysł.
W życiu prowadzi nas motto, że marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia 🙂

Dajmy pierwszeństwo jednak pięknej stronie tego związku. Kasiu, skąd pomysł na zostanie psim fryzjerem, zajmowałaś się również restaurowaniem mebli. Kipisz pomysłami, to wszystko wynika z  pasji czy zapotrzebowania rynku akurat na takie usługi?

Cykl Wywiadów Motywacyjnych - o pasji i psim biznesie
 

To prawda moja głowa jest pełna pomysłów. Gdyby zamknęli mnie na tydzień bez dostępu do świata zewnętrznego, nie nudziłabym się. Tak trochę było, kiedy po zajściu w ciążę przenieśliśmy się z Radkiem do małej miejscowości z daleka od mojej rodziny i przyjaciół. Pewnego dnia z nudów zaczęłam rysować, potem szyłam dla swoich dzieci filcowe karuzele nad łóżeczko, ozdoby choinkowe itp. pokochałam rękodzieło. Zainteresowałam się też decoupage, a to zainspirowało mnie żeby bawić się stylizacją mebli.
Wszystko to robię wyłącznie hobbystycznie, metodą prób i błędów. Kocham rzeczy nietypowe, wyjątkowe, z duszą, a najlepiej żeby miały jeszcze historię. Zdecydowanie wybiorę stary drewniany kredens niż nową komodę ze sklejki.
Pomysł żeby zostać groomerem wyszedł od mojego teścia przy jakiejś luźnej rozmowie wiele lat temu ale potem kiełkowało to w mojej głowie przez długi czas zanim zaczęłam traktować te myśli poważnie. Dzisiaj kocham to co robię, moich czworonożnych klientów. W pewien sposób pozwala mi się to wyżyć artystycznie i mam z tego satysfakcję.

Radek, po prostu Ci zazdroszczę. Pewnie ja i większość czytających nas mężczyzn. Jak złapałeś motocyklowego bakcyla i skąd wiesz co, gdzie połączyć, żeby cieszyło oko i jeździło?

Cykl Wywiadów Motywacyjnych - o motocyklowej pasji
 

Na początku był dźwięk. Pokochałem silniki, mechanikę i zapach motoryzacji przez samolot AN-2, który mi towarzyszył od urodzenia. Nauczyłem się chodzić na lotnisku w Nowym Targu, rodzice byli skoczkami spadochronowymi ale zamiast marzyć o skokach siedziałem w samolotach i wyobrażałem sobie jak je odpalam. Jakoś gdy miałem osiem może dziewięć lat u rodziny na Mazurach kuzyn dał mi się przejechać motorynką…i zachorowałem. To też ma silnik! To też robi przeciążenia, a na zakrętach lecisz nad asfaltem! Później były tylko większe i szybsze, głośniejsze i coraz bardziej abstrakcyjne jednoślady, ponad pięćdziesiąt sztuk ale dźwięk wielkich V2 mi najbardziej odpowiada… bo przypomina tego „Antka” z lotniska, no może jeszcze Dniepr miał podobny. (śmieje się) Miłość do motocykli miesza się jak widzisz z lotnictwem stąd też planuje zakup motolotni na czterdzieste urodziny. Pytasz jak łączyć kabelki żeby jeździło? Nie wiem, elektryka jest dla mnie niczym matematyka czyli na pograniczu nierealności, magii. Nie lubię bo nie widać, choć  z mechaniki potrafię wiele i serwisuje swoje motocykle sam. Kupuję, naprawiam, pojeżdżę nacieszę się i sprzedaję, żeby ktoś inny się też cieszył i spełnił swoje marzenie. Nie żyje z tego, to też mogę robić to uczciwie a to cieszy podwójnie, gdy po 3 latach od kupna sprzętu ode mnie, ktoś dzwoni i pyta co fajnego mam ma sprzedaż bo by coś zmienił.

Cykl Wywiadów Motywacyjnych - o motocyklowej pasji
 

Radośni, optymistyczni, wyluzowani. Dom w Tenczynku, dwójką dzieci i kolorowe życie. A zdarzają się w tym świecie trudne momenty? Jak sobie radzicie z kryzysami i też zapewne ludzkimi językami, bo to co nie jest szare, zawsze zderza się z masą?

Radek: Naprawdę tak wyglądamy? To miłe, dzięki. Urządziliśmy się chyba w tym „trudnym momencie” w takim razie, bliżsi znajomi widzą notoryczne niewyspanie, zmęczenie a sąsiedzi czasem i nerwy. Gdy jest już za miło i spokojnie to kupujemy basseta, który zjada dom i rujnuje nasze życie 😅 a gdy za dużo luzu to przyjmujemy pod dach trzy Ukrainki. Trudny moment uszlachetnia a w perspektywie lat bardzo owocuje. Od dawna już nie patrzę na to co się o nas mówi, większość nie ma racji, tylko ma większość, a my mamy szczęście.

Kasia: Po domu biega dwoje naszych dzieci, a często jeszcze i te z sąsiedztwa, dwa absorbujące psy i kot. Bywa, że w tym całym chaosie patrzymy na siebie z Radkiem i zastanawiamy się jak doprowadziliśmy do tego, że jesteśmy w centrum tej całej burzy.
Mimo wszystko to właśnie śmiech dzieci wprawia życie w nasz dom i uwielbiam kiedy nasi goście swobodnie się u nas czują. Dobieramy sobie znajomych w taki sposób aby głównym tematem nie byli inni ludzie. Jeśli mają cos do powiedzenia o nas, zawsze mówią nam to wprost, nie za plecami.

Życie. Kilka waszych skojarzeń, wskazówek jak je dobrze przeżyć według Was i jak to wygląda pracując w 112. Warto być na świecie?

Radek: Jest kilka zasad których się trzymam; nie bać się doświadczać, próbować wszystkiego o czym marzysz nawet, gdy jest to nieakceptowalne przez ogół. Dlaczego? Bo o ile seks ze znajomymi po pracy w czwórkę jest u nas nie do pomyślenia, to już w Czechach nie budzi takich kontrowersji, o ile joint jest złem w Polsce o tyle w Holandii jest prawie symbolem. Ludzie tuż przed śmiercią nie żałują że coś zrobili tylko żałują tego na co zabrakło im odwagi. Nie jestem żadnym mentorem których pełno na fejsie, coś niecoś wiem o życiu pracując w 112 i odbierając telefon w czyimś najgorszym momencie życia. Uczę się doceniać momenty, dzięki temu i wypracowałem swoje wartość, które i wam polecam.

Kasia: Nawet najpiękniejsze miejsce na świecie nie cieszy, kiedy jest się tam samemu. Jako rodzina jesteśmy dla siebie najważniejsi. Jednak zdecydowanie ważne dla nas jest też życie w zgodzie z samym sobą i swoimi przekonaniami. Trzeba umieć siebie zrozumieć i nauczyć się sobie ufać.
Uważam też, że nie wolno nigdy zazdrościć innym to bardzo złe uczucie. Warto się innymi inspirować ale nie zazdrościć.

Rozmawiali Radek i Kasia Zalewscy oraz Karolina Panthera Strzelczyk

Chcesz zadbać o swojego psiego pupila? Sprawdź Psie Pięknie Fryzjer dla psów

Karolina Panthera Strzelczyk – jestem dziennikarzem, wydałam trzy tomiki poezji, od lat organizuję imprezę literacką Heraski w Krakowie. Od dziesięciu lat interesuję się w sposób zawodowy szeroko rozumianą psychologią, szczególnie skupiając się na zagadnieniach mowy ciała i relacjach. Jestem freelancerem, któremu wiecznie mało wrażeń, czasem możecie odnaleźć mnie na szklanym ekranie. Kocham życie i chcę swoimi przemyśleniami sprawić, żebyśmy wymieniali się doświadczeniami. Zajrzyj na IG: heraartystka & https://www.facebook.com/HEraartystka/