Myślenie w perspektywie ewolucyjnej.

Starsze filogenetycznie oraz w ontogenezie (rozwoju osobniczym) jest myślenie negatywne. Ów filtr był bardzo potrzebny w czasach, gdy wszędzie czaiło się jakieś „zło”. Zarazki, brud, dzikie zwierzęta, obce plemiona, węże i wszelkie inne zagrożenia dla życia i zdrowia człowieka.

Przez tysiące lat ewolucji negatywne myślenie oznaczało gotowość do natychmiastowej walki i/lub ucieczki. Te reakcje to aktywności „od” – ucieczka od czegoś lub kogoś, walka „ze złym zwierzęciem”, z obcym neandertalczykiem.

Potem „zło” przeszło ewolucję z biologicznego popędu do przetrwania w kierunku psychicznym. Zamiast czystości rytualnej (zwykła higiena) nastała czystość symboliczna. Zamiast dzikich zwierząt człowiek zaczął wszędzie widzieć „złe moce”. W miejsce walki zaczął konkurować i rywalizować na poziomie psychospołecznym.

„Największym wrogiem człowieka są jego myśli. To walka o przetrwanie tocząca się w ciemnym zaułku bez świadków…”

Myślenie pozytywne

Pozytywne myślenie dopiero od niedawna rozpoczęło swój żywot wraz ze spadkiem zagrożeń zewnętrznych. Kiedy natura była dzika, groźna i nie opanowana, pogotowie lękowe i pesymizm paradoksalnie pozwalały przetrwać i przekazać swoje geny następnym pokoleniom.

Pozytywne myślenie, czyli filtr, który zatrzymuje w sieci tylko dobre rzeczy i zjawiska, jest najmłodsze ewolucyjnie i dlatego najsłabsze. Wyrugowanie ze środowiska negatywnych myśli i uczuć nie może dokonać się jednakowo u wszystkich w czasie i przestrzeni. To, co najmłodsze, jest najsłabsze i łatwiej znowu wrócić do źródeł i schematów negatywnych.

Nie da się po tysiącleciach negatywnego myślenia nagle od razu zacząć myśleć dobrze, bardziej realistycznie, mniej pesymistycznie. Pewne zagrożenia dziś znikły, jednak pojawiły się nowe, wcześniej nieznane i dopóki będą istnieć, człowiek będzie wciąż grawitował i dryfował ku negacji.

Łatwiej jest źle myśleć, uciekać lub walczyć, niż budować pozytywy. Wciąż ściąga nas ku złym myślom i w konsekwencji negatywnym emocjom, które zmieniają nasze zachowanie w stosunku do zewnętrznego świata. Czy można coś z tym zrobić? Tak, ale trzeba przejść przez etap myślenia neutralnego, bo ono także ma swoje miejsce.

Myślenie neutralne

Aby przestać myśleć negatywnie, powinniśmy najpierw zanim zaczniemy myśleć dobrze, „w ogóle przestać myśleć”. Jak stwierdził Kohelet: „myślenie męczy ciało” i w pewnym stopniu ma rację. Po etapie biernym, neutralnym przychodzi czas, aby zdobyć się na odwagę i mimo, że wszyscy wokół źle myślą, zacząć myśleć dobrze i pozytywnie.

Jeśli wszyscy wokół myślą negatywnie, to tym bardziej powinniśmy zacząć dobrze postrzegać świat. Lepiej bowiem, aby pośród ślepców, uwięzionych na bezludnej wyspie, jeden odważył się przejrzeć na oczy i pomógł innym z tego wyjść niż stwarzać sytuację pozornego bratania się z nieszczęśnikami, galernikami negatywnego myślenia, emocji i w konsekwencji samopoczucia i wspólnego narzekania na „zły” świat…

Jak przestać myśleć źle?

Myślenie negatywne prowadzić może do rozstroju psychicznego, a nawet chorób psychosomatycznych. Podnosi ciśnienie, zwiększa niepotrzebnie tętno, obniża parametry życiowe. Czasem objawia się jako ból jakiegoś narządu, osłabienie ogólne, brak energii do życia. „Złe myśli” istnieją i są naprawdę złe. Przede wszystkim dla żywiącego je umysłu, ale także dla jego otoczenia.

Człowiek myślący źle, negatywnie promieniuje swoim nastrojem i poglądami na otoczenie, choć może z tego faktu w ogóle nie zdawać sobie sprawy. Nieświadoma część umysłu, zgodnie z opisaną wyżej perspektywą ewolucyjną, zawsze ściąga w dół i grawituje ku negatywności.

Dawniej myślenie negatywne może czasem spełniało swoją rolę – dziś to oznaka „regresu w czasie”. Łatwiej jest myśleć negatywnie, stale narzekać, że nic się nie udaje, że brakuje wszystkiego, że to już koniec. Na skrajnym biegunie myślowego continuum jest już autodestrukcja i niestety czasami, ale rzadko – samobójstwo. Jest to stan rozpaczy – „wszystko przepadło”, „nie ma po co dalej żyć”, chęć ukarania krzywdzącego otoczenia, chęć wymierzenia sobie „sprawiedliwej” kary, etc.

Ludzie z ciężkimi depresjami nie mogą uwolnić się od negatywnych schematów poznawczych. Myślenie negatywne nie jest całkiem urojone – gdyby było, łatwo by było je określić i pokonać. Ono żywi się częściowo prawdą – przecież nikt nie zaprzeczy, że żyjemy w czasach, gdy na świecie zdaje się być więcej zła niż dobra. Tylko, jeśli optymiści chcą to zło przekuć w dobro, pesymiści każde dobro przekształcają w zło.

Gdyby pacjent z depresją przekonałby się, że jego nihilistyczne egzystencjalne poglądy są urojone, może otwarłaby się furtka. W większości wypadków rzeczywiście ktoś wychodzi od jakiejś rzeczy prawdziwej, z tym, że najczęściej wyjmuje ją z szerszego kontekstu i wyolbrzymia. Pośród ciemnej nocy depresji wszystkie błahe problemy rzeczywiście jawią się jako realne, ale właśnie – tylko takimi się zdają, wyolbrzymiając się ku wielkim formom.

Jak przejść do pozytywnej perspektywy?

W przejściu na szukanie we wszystkim pozytywów musi zaistnieć pewien wysiłek. Jak wspomniano myślenie negatywne nie wymaga takiego wysiłku, jak pozytywne, więc może dlatego ludzie osłabieni różnymi postaciami zła, nie mają na tyle energii życiowej, aby przestać myśleć źle i zacząć żyć dobrze, myśleć bardziej pozytywnie.

Kiedy zrozumiemy już, że większość z tego, co określamy jako „straszne zło” nie jest realne, że są to bardziej nasze wyolbrzymione fantazje, droga ku szukaniu pozytywnej, jasnej strony egzystencji staje otworem.

Czasem trzeba przejść przez etap neutralny, czyli pewien smutny realizm, który jednak już oprócz zła umie dostrzegać też dobro, a nie tylko filtrować złe rzeczy. Potem po przejściu przez pewien etap realizmu, który polega na zauważaniu obok zła także dobra, a już nie tylko samego zła, nastaje „okres pozytywizmu”: więcej jest ludzi dobrej woli, wiele spraw trudnych po jakimś czasie ulega poprawie i samoorganizacji, wszystko z czasem zmierza w dobrą stronę, a ostatecznie – „wszystko będzie dobrze” (św. Julianna z Norwich, XIV wiek).

Jednak nadal, po porzuceniu złego, negatywnego myślenia, które w pewien diabelski sposób nas wciąga, przywołuje (ile czytamy w sieci złych wiadomości, omijając dobre, ale nieefektowne dobro) możemy czasem złapać się na dawnych schematach poznawczych. Trzeba wtedy przede wszystkim unikać samokarania – to, że większość może dotychczasowego życia strawiłeś na złych myślach i emocjach, nie znaczy, że nadal tak masz robić.

Na pozytywną zmianę nigdy nie jest za późno

Często kontynuujemy myślenie negatywne z automatu, z nawyku, z nałogu. Zmiana ta wymaga wysiłku, ale jest możliwa. To, że masz 50, 65 czy 95 lat nie tylko nie uniemożliwia zmiany na lepsze, ale wręcz woła o zmianę. Nie wolno dać sobie wmówić, że myślę tak, bo „taki już jestem”, bo myślałem tak całe życie, że „już za późno”, że jak ktoś pół wieku myślał negatywnie to nie ma szans na przemianę.

Motyw nawrócenia jest w istocie zadaniem śmierci złym myślom i złemu nastawieniu. Rozpoczęciem, czasem bardzo późno, wszystkiego od nowa. Początkowo po wycofaniu, negatywnych emocji, poczujemy się źle, bo one nas karmiły, żywiły nasze poglądy, przekonywały, że „inaczej się nie da”.

Może pojawić się nawrót negatywnych rzeczy, mogą nagle rzeczy zewnętrzne źle się układać, bo cała negatywność została na zewnątrz wyprojektowana, rzutowana w świat zewnętrzny. Należy wtedy nie obwiniać się, że znowu opanowały nas złe myśli, tylko spokojnie odetchnąć i zacząć myśleć dobrze, bardziej pozytywnie.

Jednym z fałszów jest przekonanie, że „moje negatywne myśli są realne”. Tak, może są w pewnym stopniu realne, ale „chore”. To, że świat jest jaki jest nie oznacza, że należy się z tym zgadzać. Innymi słowy, jeśli istnieje problem do rozwiązania, to martwienie się nim mnoży go razy dwa. Należy w prawdzie ujrzeć swoją negatywność, ale na tym nie poprzestać, tylko asertywnie odmówić posłuszeństwa wszystkim złym źródłom.

Bo wszyscy tak myślą…

To, co najczęściej przeszkadza w pozytywnym myśleniu, to nie tyle niewiara w jego działanie, co pewne kłamstwo, które polega na tym, aby żyć jak inni. Skoro wszyscy wokół myślą negatywnie, to i ja muszę się dostosować. Błąd! Choćby cały świat myślał źle, to nie tylko prawem, ale naszym obowiązkiem jest się temu przeciwstawić, nie ulec sugestii, ani poddawać się złym wpływom.

Właśnie pośród ślepców ktoś musi przejrzeć na oczy. Czasem złe myślenie prowadzi do bardzo przykrego stanu, kiedy wydaje się nam, że przejrzeliśmy jak działa „naprawdę” świat i zdaje się, że nie ma wyjścia, że trzeba myśleć o złu niż o dobru. Zło bowiem lubi przedstawiać się jako „obiektywna prawda”. Nie ma bowiem innej zasady, jak ta, że „gdy myślisz, że będzie źle” – masz całkowitą rację. I jeśli myślisz, że „wszystko będzie dobrze” – to również masz rację. Dzieje się bowiem to, czego nieświadomie pragniesz, z czego nawet nie zdajesz sobie sprawy.

„Gdybyś rozumiał, jak silne są Twoje myśli, już nigdy więcej nie pozwoliłbyś sobie na negatywną myśl…”

Dopóki nie zrozumiesz, że nie tyle prawdę się odkrywa, ile tworzy, dopóty nie wyjdziesz z zaklętego kręgu. Wszelkie „złe” wydarzenia są bowiem stwarzane w nieświadomym umyśle.

Uwagi końcowe

Na koniec jedna rada: czasem możesz się obwiniać, że tyle sił zmarnowałeś na negację. Wtedy właśnie popatrz pozytywnie i umiej nawet w tej Twojej negacji dostrzec wartość. Ostatecznie nic się złego nie stało – to tylko nasze spaczone poznanie tak sądzi. I jeśli długo już żyjesz z negatywnym nastawieniem, to znaczy, że zbliża się tym bardziej moment, kiedy czy tego chcesz czy nie, musisz – aby przetrwać – zacząć szukać w swoim życiu i otoczeniu pozytywów.

„Bycie POZYTYWNIE nastawionym nie oznacza, że nigdy nie masz negatywnych myśli. Bycie pozytywnie nastawionym oznacza, że nie pozwalasz by te myśli miały nad tobą KONTROLĘ”.

Sprawdź: 35 powodów i korzyści z budowania pozytywnego nastawienia