Cyryl Parkinson był brytyjskim historykiem, który opisywał zasady rządzące biurokracją. W połowie XX wieku stworzył tezę, opublikowaną jako prawo, która stanowi, że niezależnie od tego, jak wielu urzędników zatrudnimy do wykonania określonej pracy, czas przeznaczony na jej realizację nie ulegnie zmniejszeniu. To stosunkowo uniwersalna prawda, którą spokojnie możemy zastosować do każdej pracy.

„Praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie”. – Cyril Northcote Parkinson

Pierwsze prawo Parkinsona, czyli dlaczego tak słabo radzimy sobie z pracą zdalną

Praca rozszerza się…

Parkinson twierdził nieco przewrotnie, że wykonywana praca rozciąga się, tak aby wypełnić sobą czas przeznaczony na jej realizację. Oznacza to, że jeśli pracownik ma określony czas na jej wykonanie, zapewne wykona ją w ostatnim możliwym terminie. To proste, jeśli na odpowiedź na pismo urzędowe przewidziano czternaście dni, zacznie być ona przygotowywana nie wcześniej niż właśnie w ostatnim, czternastym dniu. Oprócz urzędników wyjątkowo często zasadę tę stosują studenci, którzy faktycznie uczą się tylko w czasie sesji.

Dlaczego tak się dzieje?

Po prostu nie spieszy się nam, podobnie, jak zupełnie nie spieszyło się urzędnikom w zbiurokratyzowanej Anglii. Jeśli nasze wynagrodzenie nie zależy od rezultatów pracy, zawsze znajdziemy czas na kolejną kawę, pogaduszki z koleżankami i długą celebrację drugiego śniadania. Zastanówmy się jednak, co dzieje się, jeśli nasze wynagrodzenie zależne jest od wydajności lub jeśli faktycznie pracujemy zdalnie z domu. Teoretycznie wiemy przecież, że spokojnie moglibyśmy poświęcić czas na inne czynności, a tymczasem spędzamy przy komputerze dużo więcej czasu niż w biurze.

Prokrastynacja

Praca w domu jest trudna do zorganizowania, bo musimy sami zadbać o własną mobilizację. Najczęściej przeszkadza nam w tym nasza skłonności do odkładania rzeczy na potem. Po prostu, zamiast wstać o tej samej godzinie co zwykle, ubrać się i usiąść do komputera, śpimy nieco dłużej, celebrujemy śniadanie, sprawdzamy, co u dzieci i dopiero leniwie zabieramy się do wykonywania zadań. Nic nas przecież nie goni i nie ma żadnej różnicy, o której zaczniemy. W ten sposób odwlekamy sprawy aż do tego momentu, kiedy stają się naprawdę pilne.

Sprawdź: 10 sposobów jak przestać prokrastynować i zrobić to co musisz zrobić

Rozproszenie i przerywanie mało istotnymi sprawami

Gdy pracujesz w domu, jest ci jeszcze trudniej skoncentrować się na wykonywanej czynności. Nie dość, że podobnie jak w pracy, musisz walczyć ze swoimi „wewnętrznymi” rozpraszaczami: niepokojem, stresem, zmęczeniem to znacząco wzrasta liczba zewnętrznych rozpraszaczy. W znanym i swojskim otoczeniu myślisz, że jeszcze tylko musisz włączyć pranie, wstawić wywar na zupę i naszykować kanapki dla dzieci. Dekoncentruje cię hałas, grający w tle telewizor i dźwięki z laptopa dzieci.

Jak sobie poradzić?

Przede wszystkim, naucz się wykorzystywać potencjał swojego mózgu. Zainwestuj w sen, dobre odżywianie i ćwiczenia, tak aby fizjologia ci nie przeszkadzała. W następnej kolejności zadbaj o ustalenie obowiązujących zasad. Ustal z rodziną, ile czasu potrzebujesz na pracę, kiedy można ci przerwać, a w jakich przypadkach jest to absolutnie niedopuszczalne. Wyłącz powiadomienia w telefonie, komunikatory, oducz się wchodzenia na kanały społecznościowe w tym czasie, który faktycznie przeznaczony jest na pracę. Nie zapominaj także, że mózg lubi nowości i potrzebuje stałej stymulacji. Dbaj o dostarczanie mu nowych wyzwań i brak monotonii.

Sprawdź: Pracujesz z domu? Sposoby jak pracować zdalnie i być produktywnym