autor Agnieszka Szajewska

Bogactwo i szczęście kontra stan umysłu. Część #2

Jeśli jeszcze nie czytałeś Części #1 sprawdźBogactwo i szczęście kontra stan umysłu. Część #1

Blokady, czyli dlaczego to nie działa?

Co to znaczy: być bogatym? Czy dla wszystkich bogactwo jest tym samym? Wbrew pozorom ludzie mają bardzo różne wyobrażenia na ten temat, podobnie jest ze szczęściem. Tę samą rzecz lub sytuację różne osoby mogą postrzegać jako sukces albo porażkę. Zależy od punktu widzenia. Nieodmiennie jednak wizja tych obydwu stanowi motor napędowy działania. Człowiek programuje swoją podświadomość na sukces albo porażkę. I tu trzeba być ostrożnym, ponieważ jest ona jak małe dziecko.

Pułapki ukryte w umyśle

Podświadomość nie zawsze widzi to samo co świadomość. Jej bagaż doświadczeń oraz skojarzenia opierają się na doświadczeniach z przeszłości oraz emocjach, których świadomy umysł może nawet nie pamiętać. Powstaje wtedy dysonans poznawczy, prowadzący do błędnej interpretacji faktów. Obraz rzeczywistości, który kreujesz w swojej głowie, jest decydujący. Możesz wierzyć lub nie, ale świat zrobi wszystko, żeby dopasować się do twoich oczekiwań. „Uważaj więc, o czym marzysz”  i jak marzysz.

Mówiłam już o mapach myśli, przedstawiających plany na przyszłość, o tym, że zobrazowane na nich elementy muszą dobrze pokazywać, czego tak naprawdę chcesz. I tu pierwsza uwaga: ostrożnie z symbolami. Zastów się dobrze, co widzi twój umysł, patrząc na ilustrację, a często widzi dużo więcej lub zgoła coś innego niż się zdaje, ponieważ nie jest obiektywny. Korzysta z filtra wspomnień, doświadczeń i kodów. Pisał o tym już Zygmunt Freud i Max Freedom Long w swoich książkach. Jeżeli niewłaściwie przedstawisz to, czego pragniesz, możesz osiągnąć skutek przeciwny do zamierzonego lub żaden.

Dobrym ćwiczeniem na zbadanie swojego wizualizowanego planu jest zabawa z lustrzanym odbiciem. Leonardo da Vinci wykorzystywał zwierciadła, żeby oceniać swoje prace, złapać inną perspektywę. Spójrz na swój plan w lustrzanym odbiciu, a „lustro prawdę ci powie ”. Obejrzyj każdy z elementów układanki. Wypisz skojarzenia, wspomnienia, które pojawiają się w głowie. Jakie emocje towarzyszą ci, kiedy myślisz o swoich planach? Czy elementy układanki współgrają ze sobą, czy wykluczają się wzajemnie? Istnieje bowiem ryzyko, że sabotujesz własne marzenia już na tym poziomie.

Autosabotaż

Czasami ludzie mają doskonały plan działania, są naprawdę zdeterminowani, a jednak ich kolejne przedsięwzięcia kończą się fiaskiem. Dlaczego? Ponieważ podświadomie sabotują swoje działania. Na krok przed wygraną wycofują się, albo zapominają napisać sprawozdanie z naprawdę dobrze wykonanej pracy. Spotkałeś się z tym? A może ciebie samego dotknęło podobne doświadczenie? Możesz dążyć do sukcesu, a jednocześnie przekreślać efekty swojej pracy, ponieważ podjąłeś ją z pobudek sprzecznych z twoimi przekonaniami. Jednym słowem, twój sposób myślenia: o sobie, ludziach, pieniądzach oraz o życiu, determinuje sukces lub porażkę.

Jak to działa?

Na początku robisz coś wbrew sobie, tłumacząc, że tak należy, tak się opłaca. Uzasadnień może być nieskończenie wiele, ale w głębi duszy (podświadomie – jeśli ktoś tak woli) wiesz, że postępujesz źle. Coś w tobie walczy, spiera się z okolicznościami oraz całą machiną racjonalizowania, aż doprowadzi do sytuacji, w której wszelkie argumenty stracą znaczenie i postąpisz w zgodzie z sobą. I nie chodzi tylko o moralność, wybory miedzy dobrem i złem, ale o przekonania w ogóle. Jeśli na przykład uważasz, że ludzie bogaci są złodziejami i oszustami, nie będziesz mógł do nich dołączyć. Wygłaszając znaną frazę: pieniądze szczęścia nie dają, stwierdzasz tym samym, że powodzenie i radość są poza sferą finansową lub co gorsza uważasz, iż bogactwo przyczynia się do powstawania problemów, konfliktów i nieszczęść.  W końcu, kiedy w głębi duszy jesteś przekonany, że nie zasługujesz na sukces, to nie zasługujesz.

Czy tego chcesz czy nie, twoje poglądy stanowią integralną część twojej osobowości, więc abyś był szczęśliwy, musisz pozostać w zgodzie ze sobą. Podświadomość chętnie zaprowadzi cię w rejony spokoju i szczęśliwości, tak abyś poczuł się komfortowo, czyli pogodzony ze sobą, zaś „wewnętrzny rodzic” (nazywany też głosem sumienia) zablokuje każde działanie, co do którego zrodzą się wątpliwości. Nawet jeśli spróbujesz przekroczyć granice, twoje JA znajdzie ścianę-pułapkę, żeby pozbyć się wewnętrznego konfliktu.

Jest tylko jedno rozwiązanie: unikniesz autosabotażu, jeśli będziesz działać w zgodzie z własnymi przekonaniami. Tylko człowiek wewnętrznie zintegrowany osiąga swoje cele. Wszystko w nim i wokół niego zmierza w tym samym kierunku. Jeżeli jednak istnieje jakaś wewnętrzna sprzeczność, jego poczynania wzajemnie się wykluczają i w najlepszym wypadku wychodzi na zero, a częściej traci, ponieważ zraniona podświadomość wymusza efekt kary.

Jak zdemaskować autosabotaż?

Powiedz kilka słów o sobie. Już wymieniłeś wszystkie swoje grzeszki? No właśnie. Jedno z najbardziej karkołomnych zadań brzmi: Powiedz w czym jesteś dobry. Mówienie, a więc i myślenie o sobie, jako o kimś wartościowym, posiadającym zalety, wciąż nie jest modne.

Zazwyczaj doskonale znasz swoje wady, starasz się je wyeliminować, pracujesz nad sobą, jednocześnie zaniedbując pracę nad zaletami, czyli nad faktycznym rozwojem. Angażujesz siły oraz energią w negatywną stronę siebie. Podświadomość nie zastanawia się, czy coś jest dobre czy złe. Ocenia ilościowo. Skoro wkładasz w działanie dużo wysiłku, to widać robisz coś ważnego. Pracując nad wadami, wzmacniasz negatywną stroną osobowości. Podkreślasz, że jesteś do niczego, a opór wewnętrzny staje się coraz większy i paradoksalnie stajesz się w tej zabawie swoim największym wrogiem. Słynne już powiedzenie – lubię siebie, wiem czego chcę – pozostaje pustym sloganem.

Kiedy odkryjesz, że niektóre twoje przekonania są szkodliwe, błędne lub po prostu głupie, to pierwszy krok do pozytywnej zmiany. Zastanów się, skąd wzięły się negatywne myśli, kto je wyprodukował i zaszczepił w twoim umyśle oraz jakie miał powody, aby tak postąpić? Nikt nie jest bezludną wyspą. Większość „życiowych prawd”, usłyszałeś od kogoś innego. Nie chodzi o to, żeby przerzucać odpowiedzialność  za błędy na innych, np. rodziców albo osoby, które cię zraniły.  Zadanie polega na tym, aby znaleźć źródło problemu, rozwiązać go i pójść dalej. Tak wygląda leczenie, w psychologii też.

Likwidacja ograniczeń.

Częstym problemem na drodze do sukcesu są dylematy, co powinno się wybrać. Która droga jest słuszna, korzystniejsza i zaprowadzi co celu? Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz, a największą niespodzianką będzie, że możesz wybrać więcej niż jedno rozwiązanie lub w trakcie pracy zmienić kierunek działania. I tu znowu ważny jest sposób myślenia. Ludzie sukcesu grają tak, żeby wygrać, przegrani grają tak, żeby nie stracić[1]. Wszędzie widzą przeciwności, zamiast szans.

Przeszkody są normalną częścią drogi na szczyt. Nie da się ominąć wszystkiego, a nawet jeśli spróbujesz, stara lekcja wróci do ciebie w nowej odsłonie. Będziesz na nią wpadać w nieskończoność, aż nauczysz się radzić sobie z problemem. Lepiej jest więc zmierzyć się z danym kłopotem od razu, zamiast borykać się z nim latami. W przeciwnym razie stanie się on ograniczeniem – murem nie do złamania i może trwale zablokować twoje działania.

Autosabotaż i niechęć do zmian, również tych dotyczących stereotypów oraz myślenia, stanowią główne przeszkody na drodze do sukcesu. Zmień siebie, a zmieni się cały świat. Musisz tylko pilnować, żeby nie wrócić do starych nawyków, a wszystko będzie dobrze.

Sprawdź:  Bogactwo i szczęście kontra stan umysłu. Część #1

Bibliografia:

T.H. Eker, Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie. Wyd. Studio Emka, Warszawa 2012
Filmy z cyklu Autosabotaż ze strony www.selfmastery.pl

 

Autor: Agnieszka Szajewska – absolwentka wydziału filozofii i socjologii Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curié w Lublinie. Wieloletni pracownik placówek oświatowych. Zwolenniczka życia w zgodzie z naturą i aktywności fizycznej. Zajmuje się badaniem metod efektywnego rozwoju jednostki pod kontem emocjonalnym i społecznym. Motto życiowe – codziennie inne, bo trzeba się rozwijać.
www.facebook.com/Szajewska.Agnieszka