Kiedy głowa nie potrafi odpocząć. Marcin Bukowski o przebodźcowaniu układu nerwowego u menedżerów

Kiedy głowa nie potrafi odpocząć. Marcin Bukowski o przebodźcowaniu układu nerwowego u menedżerów
Kiedy głowa nie potrafi odpocząć. Marcin Bukowski o przebodźcowaniu układu nerwowego u menedżerów

Można zamknąć laptopa, wyjść z biura i wrócić do domu, a mimo to nadal być w pracy. Myślami. W planach na jutro. W rozmowie, która nie poszła tak, jak powinna. W decyzji, którą trzeba jeszcze raz przeanalizować. Można usiąść na kanapie, mieć przed sobą cały wolny wieczór i jednocześnie czuć, że nie potrafi się z niego skorzystać. Bo przecież jutro jest ważne spotkanie. Bo ktoś czeka na odpowiedź. Bo jeszcze jedna sprawa wymaga dopilnowania. A kiedy wreszcie wszystko zostaje zrobione, pojawia się kolejna lista obowiązków.

Kiedy głowa nie potrafi odpocząć. Marcin Bukowski o przebodźcowaniu układu nerwowego u menedżerów

Dla wielu menedżerów i przedsiębiorców taki sposób funkcjonowania staje się codziennością. Są przyzwyczajeni do odpowiedzialności, szybkiego podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów. Często potrafią działać nawet wtedy, kiedy od dawna potrzebują odpoczynku.

Tylko co się dzieje, kiedy organizm nie dostaje już przestrzeni na regenerację?

I dlaczego tak trudno zatrzymać się właśnie tym osobom, które przez lata nauczyły się radzić sobie niemal ze wszystkim?

Człowiek, który zawsze musi być gotowy

Menedżer nie kończy swojej odpowiedzialności w chwili, kiedy wychodzi z biura.

Czasami wystarczy jeden telefon, żeby trzeba było zmienić plany. Jedna wiadomość może oznaczać nowy problem. Jedna nieprzewidziana sytuacja potrafi wywrócić cały harmonogram dnia.

Z czasem pojawia się nawyk ciągłej gotowości.

Telefon zawsze jest pod ręką.

Wiadomości są sprawdzane nawet podczas kolacji.

Myśli o pracy wracają podczas spaceru, zakupów i weekendowego wyjazdu.

Nawet kiedy nic się nie dzieje, trudno przestać oczekiwać, że za chwilę wydarzy się coś, na co trzeba będzie zareagować.

W takim trybie łatwo zapomnieć, że odpoczynek nie polega wyłącznie na zaprzestaniu wykonywania obowiązków. Potrzebna jest również przestrzeń, w której nie trzeba stale analizować, kontrolować i przewidywać.

Marcin Bukowski, twórca Projektu Mniej, przygląda się właśnie takim mechanizmom. Jego podejście do rozwoju osobistego wyrasta z doświadczeń związanych ze sportem, pracą trenerską i coachingiem.

To doświadczenia, które pozwalają spojrzeć na ambicję z dwóch stron. Z jednej strony konsekwencja i zaangażowanie pomagają osiągać cele. Z drugiej, jeśli człowiek nie potrafi rozpoznawać własnych granic, ciągłe działanie może zacząć odbierać mu energię.

Przebodźcowanie układu nerwowego u menedżerów to nie tylko kwestia nadmiaru pracy

Kiedy mówimy o przeciążeniu, pierwszym skojarzeniem jest zazwyczaj zbyt duża liczba obowiązków.

Za dużo spotkań.

Za dużo zadań.

Za mało czasu.

To oczywiście może mieć znaczenie. Jednak codzienne obciążenie nie zawsze wynika wyłącznie z liczby godzin spędzonych przy biurku.

Znaczenie może mieć również ciągłe przełączanie uwagi, natłok informacji, presja podejmowania decyzji i poczucie odpowiedzialności za innych ludzi.

Menedżer potrafi w ciągu jednego dnia przejść od rozmowy o wynikach, przez konflikt w zespole, po pilną decyzję biznesową. Każda z tych sytuacji wymaga innego rodzaju uwagi. Do tego dochodzą wiadomości, telefony i zadania, które pojawiają się bez wcześniejszego planu.

A kiedy dzień pracy dobiega końca, w głowie nadal może pozostawać wiele niedokończonych spraw.

Nie należy automatycznie nazywać każdego takiego doświadczenia przebodźcowaniem układu nerwowego. Warto jednak zauważyć, że długotrwały stres i brak odpowiedniej regeneracji mogą wpływać na samopoczucie, koncentrację oraz codzienne funkcjonowanie.

Właśnie dlatego warto przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej. Projekt Mniej porusza je również w artykule poświęconym przebodźcowaniu układu nerwowego u menedżerów.

Czasami już samo zauważenie własnych schematów jest pierwszym krokiem do zmiany.

Dlaczego osoby ambitne tak trudno pozwalają sobie na odpoczynek?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że odpoczynek to najprostsza rzecz na świecie.

Wystarczy przecież odłożyć telefon, zamknąć komputer i znaleźć chwilę dla siebie.

W praktyce nie zawsze wygląda to tak łatwo.

Szczególnie wtedy, gdy przez wiele lat człowiek budował swoją wartość na skuteczności, odpowiedzialności i osiągnięciach.

Jeśli jesteś osobą, która zawsze dowozi wyniki, inni zaczynają na tobie polegać. Z czasem sam również przyzwyczajasz się do roli człowieka, który potrafi sobie poradzić.

Odmowa może wtedy wywoływać dyskomfort.

Delegowanie zadań może sprawiać wrażenie utraty kontroli.

Wolny dzień może budzić poczucie, że coś ważnego zostaje zaniedbane.

A kiedy pojawia się zmęczenie, zamiast zwolnić, zaczynasz szukać sposobu na jeszcze lepszą organizację.

Nowy kalendarz.

Kolejna metoda planowania.

Następna książka o produktywności.

Jeszcze jeden cel, który ma pomóc uporządkować życie.

I w ten sposób nawet próba poprawy samopoczucia staje się kolejnym zadaniem do wykonania.

To jeden z paradoksów rozwoju osobistego. Można tak bardzo skupić się na ulepszaniu siebie, że zaczyna brakować czasu na zwykłe życie.

Kiedy „jeszcze tylko to” trwa przez lata

Po zakończeniu ważnego projektu będzie spokojniej.

Po awansie będzie można trochę odetchnąć.

Kiedy firma osiągnie stabilność, znajdzie się więcej czasu dla rodziny.

Kiedy zespół zacznie działać samodzielnie, będzie można przestać kontrolować każdy szczegół.

Takie myśli są naturalne. Pomagają przetrwać wymagające okresy i mobilizują do działania.

Problem pojawia się wtedy, kiedy spokojniejszy moment nigdy nie nadchodzi.

Jeden cel zostaje osiągnięty, ale natychmiast pojawia się kolejny. Jedno zadanie znika z listy, a na jego miejsce trafiają trzy następne. Człowiek zaczyna odkładać odpoczynek na przyszłość, która nieustannie się przesuwa.

Marcin Bukowski, jako były zawodowy tenisista i późniejszy trener, dobrze zna środowisko, w którym konsekwencja, wyniki i stawianie sobie wymagań odgrywają dużą rolę.

W sporcie dążenie do poprawy wyników jest naturalne. Jednak także tam za każdym osiągnięciem stoi człowiek, który ma swoje możliwości, emocje i granice.

Podobnie jest w biznesie.

Można być skutecznym menedżerem, rozwijać firmę i realizować ambitne plany. Nie oznacza to jednak, że trzeba pozostawać w ciągłej gotowości przez całą dobę.

Czasami warto zadać sobie pytanie, czy naprawdę czekamy na spokojniejszy moment, czy po prostu nie potrafimy pozwolić sobie na odpoczynek już teraz.

Projekt Mniej, czyli nie wszystko musi być kolejnym wyzwaniem

Nazwa Projekt Mniej może kojarzyć się z ograniczaniem obowiązków. W rzeczywistości chodzi o coś więcej niż tylko skrócenie listy zadań.

Mniej nie oznacza rezygnacji z ambicji.

Nie oznacza również, że trzeba porzucić zawodowe plany, przestać się rozwijać albo całkowicie zmienić swój styl życia.

Chodzi o świadome wybieranie.

O zauważenie, które zobowiązania są naprawdę ważne, a które wynikają z przyzwyczajenia. O rozróżnienie tego, co faktycznie wymaga naszej uwagi, od tego, co tylko sprawia wrażenie pilnego.

Dla jednego menedżera zmianą może być wyznaczenie godzin, w których nie sprawdza służbowych wiadomości. Dla innego będzie to nauczenie się delegowania zadań. Ktoś inny może potrzebować rozmowy o swoich oczekiwaniach wobec siebie i przekonaniu, że zawsze musi być najlepszy.

Nie istnieje jeden schemat odpowiedni dla wszystkich.

Dlatego ważnym elementem podejścia Projektu Mniej jest refleksja nad własnymi potrzebami i codziennymi decyzjami.

Bo czasami problemem nie jest brak umiejętności działania.

Problemem jest to, że działanie stało się jedynym znanym sposobem radzenia sobie z rzeczywistością.

Coaching indywidualny nie musi oznaczać kolejnego planu naprawczego

Osoby odpowiedzialne za innych często są przyzwyczajone do rozwiązywania problemów. Gdy coś nie działa, analizują sytuację, szukają przyczyny i przygotowują plan.

To umiejętność, która pomaga w pracy.

Nie zawsze jednak wystarcza, kiedy problem dotyczy własnego samopoczucia, przekonań i sposobu funkcjonowania.

Czasami potrzeba nie kolejnego planu, ale chwili, żeby zastanowić się, co właściwie dzieje się w naszym życiu.

Właśnie tutaj może pojawić się coaching indywidualny.

Sesje coachingowe mogą być przestrzenią do przyjrzenia się własnym priorytetom, sposobom podejmowania decyzji i granicom, które trudno nam wyznaczać.

Dlaczego biorę na siebie tak wiele?

Co sprawia, że trudno mi odmawiać?

Czy naprawdę muszę kontrolować każdy szczegół?

Dlaczego odpoczynek wywołuje u mnie poczucie winy?

Czy moje cele nadal odpowiadają temu, czego chcę od życia?

Marcin Bukowski rozwija takie podejście w ramach Projektu Mniej. Coaching nie polega tu na narzucaniu gotowych odpowiedzi, ale na stworzeniu warunków do spokojnej refleksji.

Warto przy tym pamiętać, że coaching nie zastępuje pomocy medycznej ani psychoterapii. Jeśli trudności związane ze stresem, snem czy samopoczuciem są nasilone lub utrzymują się przez dłuższy czas, warto skonsultować się z odpowiednim specjalistą.

Lifecoach nie musi mówić ci, żebyś zmienił całe swoje życie

Kiedy człowiek czuje się przeciążony, może mieć ochotę na radykalną zmianę.

Nowa praca.

Nowe miejsce.

Całkowicie inny plan dnia.

Czasami takie decyzje są potrzebne. Jednak nie zawsze trzeba zaczynać od rewolucji.

Podejście związane z coachingiem i pracą lifecoacha może skupiać się na lepszym rozpoznaniu własnych potrzeb oraz poszukiwaniu zmian, które mają sens w konkretnej sytuacji.

Może się okazać, że nie potrzebujesz porzucać swojej kariery, ale nauczyć się inaczej organizować pracę.

Może nie chodzi o to, żeby mieć mniej odpowiedzialności, lecz żeby przestać brać odpowiedzialność za wszystko.

Może potrzebujesz nie kolejnego celu, ale większej zgody na to, że nie każdy dzień musi kończyć się poczuciem maksymalnej produktywności.

To niewielkie różnice, które mogą prowadzić do ważnych przemyśleń.

W Projekt Mniej wpisuje się przekonanie, że rozwój nie zawsze oznacza przyspieszanie. Czasami oznacza nauczenie się, kiedy można zwolnić.

Pierwszy krok może być zaskakująco prosty

Nie trzeba od razu zmieniać całego kalendarza.

Nie trzeba też czekać na urlop, żeby sprawdzić, jak naprawdę wygląda nasz odpoczynek.

Można zacząć od jednego wieczoru.

Od spaceru bez służbowego telefonu.

Od przerwy, podczas której nie próbujemy jednocześnie odpowiadać na wiadomości.

Od przyjrzenia się liście obowiązków i zastanowienia, które z nich naprawdę muszą zostać wykonane właśnie dzisiaj.

Można również przez chwilę obserwować, co dzieje się w głowie, kiedy pojawia się wolny czas. Czy od razu szukamy czegoś do zrobienia? Czy czujemy niepokój, kiedy nie mamy żadnego konkretnego zadania? Czy odpoczynek wydaje nam się czymś, na co trzeba najpierw zasłużyć?

Nie chodzi o ocenianie siebie.

Chodzi o zauważenie mechanizmów, które wcześniej działały automatycznie.

Dopiero wtedy można zdecydować, czy chcemy coś zmienić.

Nie musisz cały czas być osobą, która daje radę

Menedżerowie często dbają o to, żeby zespół miał odpowiednie warunki do pracy. Przedsiębiorcy myślą o klientach, finansach i rozwoju firmy. Osoby odpowiedzialne za innych starają się przewidywać problemy, zanim te zdążą się pojawić.

To wszystko ma znaczenie.

Jednak za każdym stanowiskiem, każdą decyzją i każdym wynikiem stoi człowiek, który również potrzebuje odpoczynku.

Nie trzeba czekać na moment, w którym zabraknie energii, żeby uznać, że obecny sposób funkcjonowania wymaga zmiany.

Nie trzeba też udowadniać swojej wartości poprzez nieustanną dostępność.

Marcin Bukowski i Projekt Mniej przypominają, że można być ambitnym, odpowiedzialnym i skutecznym, a jednocześnie uczyć się stawiać granice i świadomie wybierać to, na co przeznaczamy swoją uwagę.

Bo być może najważniejsze pytanie nie brzmi: jak jeszcze lepiej poradzić sobie ze wszystkim?

Być może warto zapytać:

Czy naprawdę wszystko musi zależeć ode mnie?

A potem:

Co by się zmieniło, gdybym nie musiał być w gotowości przez cały czas?

Nie zawsze odpowiedź pojawi się od razu.

Ale czasami właśnie od takiego pytania zaczyna się droga do życia, w którym jest miejsce nie tylko na realizowanie celów, lecz także na odpoczynek, relacje i zwykłą obecność.

Bo nie musisz cały czas biec, żeby udowodnić, że potrafisz dotrzeć do celu.

Total
0
Shares
Prev
Kalkulacja istnienia, czyli zawsze warto?
Kalkulacja istnienia, czyli zawsze warto?

Kalkulacja istnienia, czyli zawsze warto?

Warto istnieć!

Total
0
Share
Don`t copy text!