Dla jednych życie jest sztuką, dla innych pasją, dla jeszcze innych – udręką. Skupmy się więc na tym ostatnim. Zadajmy sobie pytanie: Dlaczego życie nas dręczy? Może właśnie i my zaliczamy się do grona tych, którzy uważają, że im w życiu nic nie wyszło, że los się na nich uwziął, że nie pozostaje nic innego jak tylko usiąść i płakać.

Wszystko ma swój początek

Katarzyna Miller, znana polska psychoterapeutka, w jednej ze swoich wypowiedzi zachęca do przeprowadzenia pewnego eksperymentu. Polega on na tym, że przeglądamy wszystkie nasze fotografie. Najlepiej jest, gdy są one ułożone chronologicznie, czyli od pierwszego zdjęcia nas samych (najmłodsze lata) do najbardziej aktualnego, jakie posiadamy. Uważnie przyjrzyjmy się tym zdjęciom. Czy nie jest tak, że przez kilkadziesiąt lat naszego życia, straciliśmy coś najbardziej naturalnego, czyli poczucie radości, otwartości a także mocy? Co innego jest o czymś słyszeć a co innego, jest to coś zobaczyć.

Każdy z nas, jak przekonuje Katarzyna Miller, ma w sobie wewnętrzne dziecko, z którego nigdy nie wyrasta. Dziecko, które większość z nas zamknęła w więzieniu, bo przecież dorosłość to nie jest powód do uśmiechu a mówienie prawdy, czyli po prostu bycie sobą, w dorosłym życiu, nijak się nie opłaca. Według psychoterapeutki, jesteśmy niewolnikami tego, co pomyślą a potem ewentualnie powiedzą o nas inni ludzie. Życie, cokolwiek by o nim nie twierdzić, jest harmonią, w której wszystko ma swój początek.

Rodzina jest pierwszą jednostką, która kształtuje człowieka. Wielu współczesnych rodziców, można porównać do Henriego Forda, mówiącego, że przecież „może pan sobie zażyczyć samochód w każdym kolorze, byle by był to czarny”. Tak więc „żyj sobie jak chcesz, ale ja, twoja matka/twój ojciec, powiem ci jak masz to robić”. Rodzice jednak nie zawsze wiedzą lepiej a żadne dziecko, nie powinno być narzędziem do spełniania ambicji dorosłych. Prawda jest taka, że co myślimy o sobie, myślimy też o innych. Co widzimy w sobie, dostrzegamy także w innych. Wreszcie, jeżeli nie akceptujemy siebie, nie jesteśmy w stanie zaakceptować innych ludzi a cała zabawa w życie, polega na tym, że każdy z nas jest inny i każdy z nas jest tak samo wyjątkowy.

Docenić siebie

Psychologia mówi, że jesteśmy łasi na pochwały. Nie ma w tym nic złego. Każdy, kto coś robi, chce być doceniony. Nie każdy się do tego przyzna i to też jest okej. Często jednak jest tak, że jak już ktoś nas pochwali za coś, my od razu doszukujemy się w tym drugiego dna. Nie wierzymy w to, iż zostaliśmy docenieni szczerze, uczciwie, tak prosto z serca. Zaraz wynajdujemy kogoś, kto przecież robi to samo, robi to lepiej i to jego należy pochwalić. Gdybyśmy jednak mieli stworzyć autorską listę tego, za co nie da się nas pochwalić, bo jest to zwyczajnie sprzeczne z definicją pochwały, prawdopodobnie poszłoby nam to o wiele sprawniej. Co więcej, nie podważalibyśmy treści tej listy. Do wad jesteśmy skłonni przekonać samych siebie o wiele bardziej niż do zalet, które przecież każdy z nas posiada, tak samo z resztą jak wady.

Trudno jest docenić siebie w sytuacji, gdy otoczenie przypomina nam, co, kiedy i dlaczego nam nie wyszło. Słowa, mają o wiele większy wydźwięk, większą siłę rażenia, niż czyny. Lepiej pamiętamy to, co negatywnego usłyszeliśmy na swój temat od kogoś niż to, co ten ktoś pozytywnego dla nas zrobił. Dłużej będziemy pamiętać określenie, że jesteśmy ofiarą losu niż to, które stwierdzi, że jesteśmy po prostu fajną osobą. Być może nie jeden z nas, słysząc o docenianiu samego siebie, zacznie mówić, że przecież to skrajny egoizm lub egocentryzm. Ktoś inny może wyjść z założenia, że skoro czegoś chcę, czegoś oczekuję a nikt mi tego nie daje, powinienem dać sobie to sam. Żyjemy, oczekując aprobaty nas samych, naszych pomysłów i działań, najpierw od rodziców. Potem w proces naszego wychowania wkraczają instytucje takie jak przedszkola oraz szkoły. Tam chcemy być doceniani przez nauczycieli. W końcu tworzymy relacje, które można nazwać związkami, idziemy do pracy i tam też czekamy aż nas docenią – w domu partner, w firmie, szef.

Fajnie, jak to się dzieje. Fajnie, jak pod wpływem doceniającego nas środowiska, faktycznie nie wkraczamy, czasem zupełnie nieświadomie, na drogę egoizmu, narcyzmu czy egocentryzmu. Niestety, dość często wychodzimy z założenia, że nikt nas za nic nie docenia. Jak tego nie ma, czujemy się beznadziejni i niepotrzebni. Tymczasem może warto przestać oglądać się na innych. Pewną życiową prawdą jest fakt, że jeżeli damy sobie coś jako pierwsi, z czasem dostaniemy to też od innych. Jeżeli uważamy, iż powinniśmy się chwalić za rzeczy wielkie, wyniosłe i doskonałe, to jesteśmy w błędzie i jest to czas, by przestać tak uważać…

Mała, wielka rzecz

Jest takie powiedzenie: Mała rzecz, a cieszy. Dlaczego naszą radość, naszą satysfakcję, umiejętność doceniania samego siebie, uzależniamy od rzeczy wielkich? Właśnie dlatego czujemy się udręczeni życiem, ponieważ nie potrafimy doceniać wielkości rzeczy małych.

Wszyscy miewamy lepsze i gorsze dni. Podczas tych pierwszych, cieszy nas cokolwiek, gdy jednak nadchodzą te drugie, wówczas nie cieszy nas nic. Te pierwsze szybko zapominamy, o tych drugich, pamięć pielęgnujemy nieraz latami. Nie potrafimy odciąć się od opinii innych ludzi na nasz własny temat. Gubi nas to nieustannie.

Jeżeli mamy skłonności do nastrojów depresyjnych lub zmagamy się z chorobą, jaką jest depresja, to jeżeli mimo tego, każdego dnia wstajemy z łóżka, powinniśmy zacząć się za to doceniać. Mamy zły dzień, kiepski nastrój a mimo to potrafimy uśmiechnąć się, np. do sąsiada mieszkającego obok nas, to tym bardziej powinniśmy umieć się za to docenić, bo kto wie, ale może nasz uśmiech, który wcale nie przyszedł nam łatwo, zrobił temu człowiekowi wspaniały dzień. My wcale nie musimy tego wiedzieć, możemy mieć jednak pewną nadzieję i zarazem świadomość, że coś takiego mogło się stać. Poszliśmy do pracy i w pomieszczeniu socjalnym, spotkaliśmy kolegę lub koleżankę, z którym (którą) wypiliśmy kawę, rozmawiając o wszystkim a zarazem o niczym. Poświęciliśmy swój czas drugiemu człowiekowi, doceńmy się za to!

Oczywiście takich przykładów można by mnożyć i można by napisać o nich co najmniej jedną, opasłą książkę. Doceńmy się za każdą, nawet najmniejszą czynność. Nie wykonujmy ich z automatu. Życie jest na to za krótkie. Małe rzeczy robią wielką robotę. Nasza moc oddziaływania jest ogromna.

Zamiast chować się w cieniu, idźmy przez ten świat, gdziekolwiek żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, niosąc ze sobą światło, które rozświetli nie tylko nasze mroki. Wyrobienie w sobie umiejętności doceniania samego siebie, jest jednym z kroków, które warto podjąć na drodze świadomego a przy okazji, szczęśliwego życia.

Doceń samego siebie, bo warto!

Autor: Michał Szewczyk – wyznawca radości, który w innych ludziach, zawsze stara się dostrzegać to, co dobre. Copywriter piszący o psychologii, w tym o uzależnieniach i depresji. Technik bezpieczeństwa w środowisku pracy. Pisze teksty o wychodzeniu z długów, kredytach, chwilówkach, windykacji i egzekucjach komorniczych. Spod jego pióra wychodzą także treści na temat prawa pracy oraz kwestii BHP. Lubi słuchać podcastów psychologicznych oraz historii kryminalnych, tzw. true-crime. Pisanie stanowi dla niego sens życia. Jest ono nieodłącznym elementem jego codzienności.

Sprawdź też: Jak pewny siebie jesteś? Test pewności siebie