Od dziecka odczuwałam pociąg do artyzmu. Uwielbiałam się przebierać w stare suknie ślubne znalezione na strychu babcinej leśniczówki. Śpiewałam, odgrywałam różne role. Zawsze musiałam znaleźć sobie publikę i bez atencji było mi trudno czymkolwiek się zająć. Chyba, że czytaniem. W wieku sześciu lat potrafiłam czytać ze zrozumieniem i chętnie uciekałam w świat literatury. Kiedy miałam dziesięć lat po raz pierwszy pomyślałam, że chcę być sławna. Widziałam oczyma wyobraźni jak stoję na scenie i odbieram kolejne gratulacje. Widziałam tłumy rozentuzjazmowanych osób, które pragną tylko mnie zobaczyć. Brzmi znajomo? Też o tym marzyliście? Zatem zapraszam do lektury.

„Sława przychodzi tylko do tych, którzy zawsze o niej śnili”. – Maxime Chattam, Otchłań zła

Chcę być sławny. Jestem narcyzem, próżną duszą, czy to zdrowy przejaw samorealizacji duszy?

Chyba każdy z nas przeszedł w swoim życiu etap wybierania ciekawego zawodu. Ktoś chciał być strażakiem, policjantem, nauczycielką, ale jest grono osób, które chciały być aktorkami/aktorami. Po jakimś czasie jednak większość osób wybiera zupełnie inny zawód, zgodny z talentami, zapotrzebowaniem rynku i wynagrodzeniem. Nieliczni faktycznie dążą od dziecka do stania się na przykład lekarzem i osiągają to. Ale wszystkich nas łączy to, że choć raz przemyka w naszych umysłach pomysł zostania kimś popularnym albo o tak zwanym prestiżowym statusie społecznym. Nic w tym dziwnego, kojarzy nam się to z posiadaniem dostatniego życia, a to pociąga.

Tyle, że wraz z tym spełnionym życiem, człowiek dostaje w pakiecie rozpoznawalność, bo przecież sława polega na tym, aby jak najwięcej osób nas kojarzyło. I w tym momencie nie każdy wytrzymałby presję. Często nasz umysł idealizuje i wyobrażamy sobie tylko benefity płynące z popularności. Miło jest, kiedy ktoś daje nam gratisy, bo akurat nas lubi, gorzej, jeśli nasza postać medialna nie jest lubiana i może nas ktoś od tak zwyzywać na ulicy. Obecnie wiele osób chce wiedzieć wszystko o swoim idolu, więc tabloidy namawiają dziennikarzy do umieszczania najintymniejszych szczegółów z życia sławnej osoby. Ciągłe spełnianie czyiś oczekiwań może być źródłem początkowo frustracji, a nawet epizodów depresyjnych.

Nigdy nie wiesz, czy osoby, które są nowe w twoim otoczeniu są z Tobą dla twojej postaci, charakteru, bo naprawdę Cię lubią, czy też mają korzyść pokazując się z Tobą. Już nigdy nie jesteś pewny czy nowa osoba w twoim otoczeniu chce spędzać z Tobą czas, czy może liczy, że spełnisz jakąś jej zachciankę.

Jedni po rozpatrzeniu za i przeciw, są zdolni zrezygnować ze swojej sławy. Znam wielu dobrych artystów, którzy byli już na szczycie, ale w pewnym momencie wybrali „życie zwykłego, szarego obywatela”, bo potrzebowali wolności i życia w spokoju. Inni z kolei czerpią garściami ze świata show-biznesu i mimo nie raz nadszarpniętej reputacji, zdrowia, rozbicia rodziny nadal w tym tkwią i są w stanie poświęcić dosłownie wszystko za cenę luksusu.

Kontrowersje i dyskusje.

Zachęcam Was do licznego komentowania, jestem ciekawa czy Wy chcielibyście choć na jeden dzień stać się znaną osobą? Powiem Wam z własnego doświadczenia, że mam ochotę na wiele w swoim życiu i z racji bycia dziennikarzem, ale też kreowania swoich imprez literackich, grania w różnych miejscach. Widzę, że im więcej osób mnie kojarzy tym przekłada się to na pieniądze i jakość mojego życia. Sława jest tutaj niejako skutkiem ubocznym prowadzonym przeze mnie działań. Myślę, że do wszystkiego trzeba być w życiu dojrzałym i dawniej pewnie wpadłabym w otchłań. Obecnie, kiedy mam już swoje wyrobione poglądy, grupę sprawdzonych znajomych, wyjście awaryjne, gdyby ta odnoga kariery się nie udała. Kiedy jestem starsza i odporna na wszelkie negatywne komentarze i rozumiem zjawisko hejtu, to chciałabym powiedzieć: Chwilo trwaj!

Gdy się popełnia błąd, to na oczach całego świata i cały świat ci to wytyka. Czasem nawet nie chodzi o pomyłki, czasem to tylko kwestia dorastania. I często ma to związek z ludźmi, którzy cię otaczają, bo przecież każdy sam decyduje, w jakim się obraca towarzystwie (Madonna).

Jennifer Otter Bickerdike, Być Britney. Blaski i cienie życia ikony pop

Karolina Panthera Strzelczyk– jestem dziennikarzem, wydałam trzy tomiki poezji, od lat organizuję imprezę literacką Heraski w Krakowie. Od dziesięciu lat interesuję się w sposób zawodowy szeroko rozumianą psychologią, szczególnie skupiając się na zagadnieniach mowy ciała i relacjach. Jestem freelancerem, któremu wiecznie mało wrażeń, czasem możecie odnaleźć mnie na szklanym ekranie. Kocham życie i chcę swoimi przemyśleniami sprawić, żebyśmy wymieniali się doświadczeniami.
Zajrzyj na IG: heraartystka

Sprawdź też: Artysta to nie brzmi dumnie? Maryna Liakh i Swiatosław Suprunow o aktorskie i nie tylko

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj