Autor: Bartosz Nyga

Dokładnie 4 lata temu Tomasz Mackiewicz zakończył swój żywot na Nanga Parbat. Mężczyzna wykazywał objawy choroby wysokościowej, ślepoty śnieżnej i dorobił się licznych odmrożeń. Za przyczynę zgonu podaje się obrzęk płuc. Grupa ratowników przy współpracy z Elisabeth Revol, Adamem Bieleckim i Denisem Urubko próbowała uratować Tomka z katastrofalnej sytuacji. Niestety, ówczesne warunki pogodowe nie sprzyjały uratowaniu Czapkinsa. Do dziś leży w miejscu, które obdarzał miłością i uważał za źródło szczęścia. W górach odnalazł swój sens życia. Przez długie godziny pozostawał w ciszy, filozoficznie rozmyślając o życiu. W tym artykule poznasz spojrzenie na świat Tomasza „Czapkinsa” Mackiewicza, czyli wolnego i energicznego dzieciaka z Działoszyna.

Zależnie pod jakim kątem patrzymy na budynek, taki kształt będziemy widzieć. Osoba stojąca naprzeciwko, będzie postrzegać go zupełnie inaczej niż osoba stojąca z boku. Tak samo jest ze spojrzeniem na życie – każde jest subiektywne. Kiedyś nie było to łatwe. Jesteśmy niezwykłymi szczęściarzami, że żyjemy w świecie, w którym mamy wiedzę na wyciągnięcie ręki. Książki nie są jedynie źródłem wiedzy, ale również najlepszym sposobem na zobaczenie świata przez okulary autora. Po kilku sesjach z ulubioną lekturą, mogą nachodzić przeróżne myśli do głowy. Zaczynamy patrzeć na dane sytuacje inaczej. Poznając perspektywę drugiej osoby – poszerzamy swoje horyzonty. Zaczynamy widzieć świat zupełnie inaczej.

„Człowiek jest tylko mocny w stosunku do drugiego człowieka. W pyskówkach. W przekomażankach. Często opiera swoją wartość na materii, która jak wiadomo, a to górach najlepiej widać, jest po prostu tymczasowa. Z resztą, jak i sam człowiek.”- Tomasz “Czapkins” Mackiewicz

Tomek urodził się w czasach peerelowskich, w małej wsi – Działoszynie. Przez pierwsze lata swojego życia był wychowywany pod okiem babci. Na wsi toczyło się beztroskie życie. Dorośli nie musieli martwić się o dzieci, ponieważ wszyscy się znali. W dodatku auta na ulicach były rzadko widziane, nie mówiąc o zerowym dostępie do tramwajów. Każdego dnia dzieci wracały ze szkoły, rzucały plecakiem i spędzały popołudnie na dworze. Wolność – tak można opisać życie każdego małego Działoszanina. Jednak, Tomasz zawsze miał jej więcej. Babcia nie wychowywała go twardą ręką, bez żadnej dyscypliny. Tomek czuł się jak wolny ptak, który odnalazł swoje miejsce na Ziemii. W naturze czuł się jak ryba w wodzie. Miał swój świat, w którym czuł się wolnym i szczęśliwym dzieciakiem. Zamiłowanie do natury zostało odcięte od Tomka jak kabel od gniazdka elektrycznego. Przez przeprowadzkę z rodzicami do miasta w blokowiska, utracił połączenie ze swoim światem.

Pogrążając się w ciemności, uzależnił się od używek. Jako narkoman regularnie przyjmował dawki heroiny, dzięki której czuł się spokojny, wolny i był swoim “świecie”. Po porzuceniu środków psychotropowych, wyjechał z Polski. Za celownik wymierzył sobie Indie, w których pomagał w ośrodku dla trędowatych. Czuł wewnętrzne poczucie odkupienia swoich grzechów. Spokój i wolność odnalazł w górach. Był zakochany w tej ciszy, pełnej przemyśleń Tomasza. Kilkugodzinnym wspinaczkom towarzyszyły myśli o sensie życia. To właśnie w górach znalazł coś co było na nizinach i w heronie, ale to było zdecydowanie coś lepszego.

Kiedy temat rozmowy zszedł na góry, uśmiech nie znikał z jego twarzy. Był w nich zakochany, bo odnalazł w nich to, czego od dawna szukał – wolności i spokoju. Wyznał, że w górach czuje się bliżej Boga, a to przez strach. Nie lękał się mieć planów na długie podróże w odległych krajach. Gubił się w chaosie i urbanizacji. Preferował życie blisko matki natury. Był człowiekiem, który szedł swoją ścieżką. Nie chciał być jak inni. Pragnął być Tomkiem – chłopakiem, mogącym wyrażać siebie. Jego odrębność objawiała się w jego pasji. Wówczas, grupy himalaistów i alpinistów były odrębną grupą. Podążali swoimi ścieżkami, co idealnie współgrało z nim. Nie zawsze – nawet w środowisku himalaistów robił rzeczy inaczej, po swojemu. Jego znajomi ze szkoły, nauczyciele i rodzice zapamiętali Tomka jako energicznego chłopaka z rudymi włosami, który czuł potrzebę bycia w ciągłej akcji. Przez całe życie brakowało mu tego “czegoś’. Nieustannie szukał swojego miejsca na Ziemii.

Czapkins był jak skała – nigdy nie poddawał się. Jego największym marzeniem było zdobycie Nangi Parbat (Nagiej Góry). Wielokrotnie podejmował próby zdobycia ośmiotysięcznika, ale nieskutecznie. Jednego razu była zła pogoda. Drugiego zaś objawy zmęczenia i choroby pokrzyżowały plany. I tak sześć razy. Mackiewicz nazwał Nangę swoją nauczycielką, która uczy go pokory i wytrwałości. Tamtejsze ludy wierzyły, że o wszystkim decyduje duch o imieniu Piri. Od niego zależało, czy Nanga Parbat ulegnie wspinaczowi, czy nie pozwoli się zdobyć. Przesąd wziął się z licznych wypadków śmiertelnych na górze. Nie bez powodu została nazwana Killer Mountain. Natomiast przesądy i straszna nazwa góry nie były powodem do strachu dla Czapkinsa. W 2018 roku wraz z Elisabeth Revol, podjął siódmą próbę zmierzenia się z Nangą. Niestety, Tomek przepłacił próbę życiem. Można przypuszczać, że duch Piri nie dał mu przyzwolenia na ośmiotysięcznik.

Ostatnie słowa Tomka do Elisabeth:

„Jest mi zimno, muszę odpocząć”.

Autor: Bartosz Nyga nastoletni dziennikarz i rozwojowiec. Jego misją jest działanie na rzecz drugiego człowieka poprzez wnoszenie wartości w ludzkie życie.

 Źródła:

  1. Mariusz Sepioło, „Nanga Dream. Opowieść o Tomku Mackiewiczu”

Sprawdź też: Głuplanota – planowana głupota. Uniknij tragedii dążąc do celu!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj