Zastanów się przez chwilę: czy zawsze jesteś tą samą osobą? To pytanie może się wydawać dziwne, bo gdzieś w głębi serca zawsze czujesz, że jesteś sobą, prawda? A może nie? Czy naprawdę czujesz się tą samą osobą we wszystkich sytuacjach i okolicznościach? Oczywiście, że nie.

Istnieje wiele różnych części ludzkiej psychiki. Można powiedzieć, że mamy wiele różnych twarzy lub masek, które składają się na to, kim jesteśmy. Kiedy wychodzisz z domu, jesteś „różnymi wersjami siebie” dla różnych osób, które spotykasz. Jesteś czyimś bratem lub siostrą, jesteś czyimś szefem albo czyimś pracownikiem lub czyimś kontrahentem. Jesteś wesołkiem, albo poważnym myślicielem. Duszą towarzystwa albo samotnikiem. A gdy siedzisz sam lub sama w zaciszu swojego mieszkania, jesteś jeszcze inną osobą.

Słowo „osobowość” pochodzi od słowa osoba, z łacińskiego persona. W starożytności słowem tym określano maskę noszoną przez aktora w teatrze. Mogło też oznaczać postać graną przez aktora. Kiedy zakładasz inną maskę albo odgrywasz inną rolę, prezentujesz inną personę. Jak napisał William Szekspir:

„Cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy. Każdy z nich wchodzi na scenę i znika, a kiedy na niej jest, gra różne role”

Co się dzieje z tymi wszystkimi tożsamościami?  To tak, jakbyś nosił lub nosiła te wszystkie maski gdzieś w sobie, ale zakładasz je tylko na specjalne okazje- gdy różni znajomi patrzą na Ciebie pod różnymi kątami. Jak to wszystko pogodzić?

Ludzie zakładają maski- jak się w tym nie pogubić?

Im bardziej sztywną psychikę ma dana osoba, tym bardziej jest przekonana, że jest taka sama w każdej sytuacji — i tym bardziej stara się taka być. To wąskie myślenie świadczy o braku zrozumienia tego, że w różnych sytuacjach nie tylko powinniśmy być różnymi osobami, ale też nie jesteśmy w stanie nic poradzić na to, że nimi jesteśmy.

Niestety, jak pewnie wiesz, żyjemy w świecie, w którym wszystko chcemy sprowadzać do najprostszego mianownika. To znaczy, że na przykład ciężko nam zrozumieć, że ktoś może mieć wiele różnych „masek” więc oczekujemy (i myślimy), że inni mają tylko jedną- aby sobie uprościć.

Oceniamy ludzi, szufladkujemy, chcemy im przypisać jedną, jak najprostszą maskę. Więc jesteśmy zmuszeni analizować, kroić ich myślami i rozkładać na części pierwsze. Wybierać, jakie cechy chcemy im przypisać.

Wyrządza to wielką szkodę ich i naszemu bogatemu wnętrzu. Przez to, że mamy tendencję do uproszczania wszystkiego, co proste nie jest (a z drugiej strony utrudniamy wszystko, co jest proste- taki mały paradoks!). Nieraz gubimy się w swoich własnych domniemaniach, zamiast po prostu próbować zrozumieć całość. Co gorsza- sami siebie staramy się jak najbardziej uprościć, zamiast pozwolić sobie na posiadanie tych masek.

To nic złego żyć z wieloma „twarzami”, każdy z nas ma ich trochę. Trzeba jednak się w tym wszystkim trochę hamować, nie wpadać w skrajności. Nie próbujmy siebie sprowadzić do jednego mianownika, ale też nie zakładajmy codziennie miliona masek.

Najlepiej jest po prostu sprawić, by każda Twoja maska była w miarę podobna do innych. To trochę jak zespolenie swoich wielu twarzy w jedną, no, góra kilka. Połączenie wielu aspektów Twojego życia. Integracja.

Słowo końcowe

Kiedy zdecydujesz się żyć z pełną integralnością, oznacza to, że ponownie połączysz się ze wszystkim, co cię definiuje. Masz te swoje maski, ale nie czujesz, że je masz. Wielu ludzi wpada w pułapkę braku integralności, bo każda ich maska jest zupełnie inna. Raz są klaunem, innym razem udają króla. Gdy jednak będziesz uczciwy wobec siebie i nie będziesz grać kogoś, kim nie jesteś, nie będziesz też mieć problemu ze znalezieniem swojej własnej tożsamości. Wtedy można powiedzieć, że „jesteś sobą”.

 „Zawsze bądź pierwszorzędną wersją siebie, a nie drugorzędną wersją kogoś innego”. – Judy Garland

Sprawdź Jak zmienić swój charakter? 5 mitów osobowości