Codzienna gonitwa, pośpiech, wyścig z czasem, miliony spraw do załatwienia i tak każdego dnia biegniemy przez życie w przeświadczeniu, że tak ma być. Realizujemy założenia, które wyznaczył nam los, schematy, osiągamy pewien stan dobrobytu, pewien poziom szczęścia. Wszystko jednak odczuwamy na chwilę. Wszystko jest sekundą adrenaliny w odniesieniu do lat naszego życia. Tracimy podczas tego wyścigu bardzo wiele. Płacimy wysoką cenę za „mieć”, nie „być”. Ta cena to moment, który przychodzi zawsze, ale w różny sposób. Do jednych „bez pytania”, do innych dociera stopniowo degradując człowieka wewnętrznie i zewnętrznie. Jest to poczucie przeszywającego bezsensu.

Niejednokrotnie człowiek zastanawia się „i po co to wszystko”? Jak w piosence Queen Freddie Mercury zadaje pytanie: „What are we living for?”. Przyznam, że to pytanie nurtuje mnie od dawna i nawet głęboka analiza nie jest w stanie do końca sprostać tej odpowiedzi. Człowiek odczuwa pewien rodzaj specyficznej pustki. Zwłaszcza teraz w czasach kiedy wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko (bo na to pozwalamy). Nie istnieje intymność, prywatność, tajemnica. Kiedy karmimy się codziennymi informacjami traktując je jako jedyną prawdę.

Jesteśmy aktywni w Social Mediach, mamy tysiące „lajków” przechwalamy się wszystkim. Walczymy o „atencję”, a gdy potrzebujemy nagle z kimś porozmawiać w „realu”, lub gdy potrzebujemy pomocy nagle nie ma nikogo. Zostajemy sami ze szklanym ekranem w dłoni. Ciągle uzależniamy swój stan emocjonalny od innych. Tym sposobem stajemy się stopniowo marionetkami w cudzych rękach. Być może natura i egzystencja ludzka to coś więcej, dlatego w pełni nie potrafimy wyzwolić się z poczucia bezsensu.

W poszukiwaniu sensu…

Dzisiejsza psychiatria oraz psycholodzy coraz częściej spotykają się z lawiną pacjentów, którzy w coraz młodszym wieku doświadczają poczucia bezsensu życiowego. Zazwyczaj pacjenci określają swój stan jako „życiową próżnię”. Prekursorem oraz wybitnym psychiatrą, który opracował metodę „przezwyciężenia” uczucia beznadziei, rezygnacji oraz braku sensu jest Viktor Frankl, twórca logoterapii.

Głównym założeniem logoterapii jest to, że człowiek sam decyduje jaki nada stosunek danej sytuacji. Terapia pokazuje i uczy, że traumatyczne momenty oraz tragiczne aspekty pojawiające się w życiu, można zmienić w pozytywny aspekt duchowy. Jednak tylko wtedy gdy potrafimy nadać tej sytuacji właściwy odpowiedni stosunek. To człowiek decyduje jak się zachowa. Każdy ma prawo wolności wyboru. To nasze wybory decydują o naszych losach, stanie umysłu, ducha i postrzeganiu przez nas świata.

Jakie są przyczyny pojawienia się uczucia bezsensu i przytłaczającej pustki?

  • utrata równowagi, kiedy w życiu brakuje stabilizacji, zarówno psychicznej jak fizycznej
  • tłumienie swojego prawdziwego „ja” z jakiegoś irracjonalnego powodu będąc kimś innym w grupie, w rodzinie, w związku, w pracy,
  • monotonne wykonywanie tych samych czynności i aktywności, ciągłe podążanie tą „samą ścieżką” w oczekiwaniu na zmiany, które nie nadchodzą
  • irracjonalne poczucie odpowiedzialności za innych, brak względu na własne potrzeby,
  • umacnianie swoich słabych stron, wmawianie sobie porażki, bycia gorszym od innych
  • porównywanie siebie z innymi, zazdrość,
  • nadawanie przesadnego emocjonalnego charakteru różnym sytuacjom, tzw. wyolbrzymianie swoich problemów tym samym nadawanie im negatywnego sprawczego działania,
  • brak dystansu, zbyt poważne, sztywne podejście,
  • niekonsekwencja, brak określenia i sprecyzowania własnych zamierzeń, potrzeb, celów,
  • koncentracja na cudzym życiu,
  • strach przed ryzykiem, mimo wytyczonego celu,
  • odkładanie wszystkiego na „lepsze” potem,
  • unikanie rozmów o problemach, tak jakby miały zniknąć (kumulowanie w sobie niepotrzebnego balastu),
  • poczucie, że wszystko i tak się skończy to po co się starać,
  • pesymizm, krytycyzm wobec siebie,
  • rozpamiętywanie i przeżywanie wewnętrznie traumatycznych zdarzeń z przeszłości,
  • nasz umysł zaśmiecamy natrętnymi negatywnymi myślami, które zabierają nam energię do efektywnego stanowczego działania,
  • pozostajemy w strefie komfortu, gdyż uważamy, że lepsze takie zło, niż gorsze nam nieznane,
  • chwilowa stopniowo malejąca determinacja do działania, „nakręcamy” się tylko na chwilę pod wpływem danego bodźca, potem motywacja spada
  • uleganie innym, brak asertywności celem tak zwanego „wpasowania się” na siłę
  • brak samodyscypliny
  • brak sprecyzowanych założeń oraz nie odpowiednia organizacja czasu, marnujemy czas na coś, co nie przynosi nam żadnych korzyści.

„Samodyscyplina to synonim miłości do siebie, jeśli siebie kochasz to będziesz sam siebie traktował w sposób szczególny”.

Człowiek by był usatysfakcjonowany z życia musi spełniać następujące założenia:

  • powinien doświadczać piękna, prawdy, dobra, miłości oraz pozytywnych uczuć względem innych ludzi,
  • powinien dzięki pracy osiągać pozytywne rezultaty, które przynoszą radość i spełnienie,
  • wprowadzać i uczyć się takich mechanizmów obronnych, dzięki którym będzie mógł znieść nieuniknione cierpienie

Wracając do logoterapii doktora Frankl. Na uwagę zasługuje technika terapeutyczna a dokładnie jedno z jej założeń tak zwana logodrama. Polega ona na tym, że pacjent ma sobie wyobrazić siebie, że umiera, że zaraz zakończy się jego życie. Celem jest analiza własnego przebytego do tej pory życia z dystansu. Jest to pomocne w określeniu, czy pacjent podjął stojące przed nim wyzwania, cele, czy czegoś żałuje, co chciałby zmienić jakby mu zostało więcej czasu.

Sprawdź: 41 żali, czyli czego żałujemy w życiu?

Wszystkim którzy odczuwają bezsens, lub zmagają się z różnymi stresami, frustracjami, niezadowoleniem, cierpieniem, polecam książkę Viktora Frankla: „Człowiek w poszukiwaniu sensu„, w której autor stwierdza, że zło i cierpienie nie są w stanie zniszczyć człowieka ostatecznie. Dlatego, że warto walczyć, bo potrafimy walczyć nawet wtedy, gdy nadziei na horyzoncie nie widać, a delikatny blask światła pośród mroku może podnieść człowieka gotowego na walkę nie na ucieczkę.

Po przeczytaniu książki nasunęła mi się pewna odpowiedź na ludzkie bolączki, w tym także poniekąd moje, otóż odczuwamy bezsens, bo nie potrafimy docenić tego co mamy. A mamy wszystkiego za dużo. Upatrujemy tragedii w banalnych sprawach. Nie posiadamy wyższych wartości lub jesteśmy kreatorami nadającymi wartości rzeczom i sprawom bezwartościowym. Potykamy się o własne nogi, dziennie tocząc walkę z samym sobą, przeciwko sobie. Pniemy się po drabinie dobrobytu depcząc innych. Upatrując szczęścia w rzeczach bez życia.

Uwagi końcowe

Człowiek nigdy nie osiągnie doskonałości, nie istniej coś takiego jak skończoność. Do ostatniego uderzenia serca możemy trwać we własnym umyśle jako wiecznie nienasyceni, głodni. Polega to na obsesyjnym wręcz nastawieniu na realizację. Cokolwiek by to miało być, i tak przyniesie skutek. Rozpoczęcie, trwanie, osiągniecie, a następnie stałe ulepszenie. Satysfakcja z siebie dla siebie jest jednym z najważniejszych założeń człowieka. Jest potężną bronią w walce z uczuciem bezsensu. To Ty masz nagradzać siebie. Samemu sobie z podniesioną głową bić brawo, za spróbowanie, za chęci, za determinację, za przezwyciężenie niechęci i leków. To właśnie te najmniejsze kroki są tymi największymi w drodze do poczucia spełnienia i wewnętrznego bogactwa. Każdego dnia zaczynamy na nowo…do momentu ostatniego oddechu.

„Show must go on”…..

Człowiek w poszukiwaniu sensu Viktor E. Frankl

„Dążenie do znalezienia w życiu sensu jest u człowieka najpotężniejszą siłą motywującą”. – Viktor E. Frankl