Strona główna Rozwój Czy prawo przyciągania działa? Kilka dziwnych historii…

Czy prawo przyciągania działa? Kilka dziwnych historii…

rosnijwsile.pl Czy prawo przyciągania działa? Kilka dziwnych historii z życia wziętych
rosnijwsile.pl Czy prawo przyciągania działa? Kilka dziwnych historii z życia wziętych

Prawo przyciągania jest przez wielu ludzi uznawane za bujdę i nonsens. Znajdą się jednak i tacy, którzy widzą w nim szansę na lepsze życie i prosty sposób na spełnienie marzeń. Czy prawo przyciągania działa? Jeśli oglądałeś film „Sekret„, być może na początku, tak jak ja, parsknąłeś śmiechem. Przecież to zbyt głupie, by mogło działać. Przecież to zbyt bajkowe, by było realne. Cóż, pomimo swojego sceptycyzmu nie przeszedłem obok tej koncepcji obojętnie, zacząłem „rozkminiać”, czy faktycznie może być w tym ziarno prawdy. Bo jeśli jest – „Cholera, będę panem życia!”.

Poczytałem trochę o fizyce kwantowej i zacząłem zgłębiać działanie naszego świata na najbardziej podstawowym poziomie, po czym stwierdziłem, że to wszystko brzmi jak jakieś mity i bajki. Może, skoro kosmos jest w swej naturze paradoksalny i niedorzeczny, ten cały sekret się sprawdzi? No i się sprawdził! W moim życiu zdarzyło się kilka sytuacji tak śmiesznych i dziwnych, że sam bym nie uwierzył, gdyby ktoś obcy mi o tym opowiedział. No ale „cuda” się zdarzają, jeśli mocno w nie wierzymy. Więc mam nadzieję, że nie uznasz mnie za bajkopisarza i moje historie jakoś Cię natchną, skłonią do refleksji. Tak, byś również mógł czerpać korzyści z prawa przyciągania.

“Myśl ludzka nie zna granic poza tymi, które sama wyznacza”. – Napoleon Hill

Poczuj to całym sobą

Sytuacja, która definitywnie utwierdziła mnie w przekonaniu, że myśli kreują naszą rzeczywistość, zaczęła się następująco: rozstałem się z dziewczyną i było mi z tego powodu ogromnie smutno. Precyzyjniej: to ona zerwała ze mną. No ale wierzyłem, że jeszcze do siebie wrócimy. Wiedziałem, że nie mogę sobie robić nadziei, by potem nie cierpieć podwójnie. Z drugiej strony nie chciałem z niej rezygnować, bo jest idealna. Pomyślałem, że jeśli nie zechce zacząć od nowa – trudno, przyjmę to na klatę. Ale jeśli zechce – będę w niebie. Moja postawa to mniej więcej – w obu przypadkach dam radę, ale chcę tego bardziej pomyślnego biegu wydarzeń. Czyli bycia z nią w związku. Minął może miesiąc od zerwania, nie widywaliśmy się ze sobą, czasem jedynie pisaliśmy na messenger. Powiedziała, że możemy być przyjaciółmi. I zachowywała się jak przyjaciółka, tylko trochę oschlej, bez żadnej czułości. Już zaczynałem wątpić, na serio traciłem nadzieję.

Aż pewnego dnia…

Położyłem się w łóżku i postanowiłem, że będę sobie wyobrażał idealne życie z nią u boku. W owym czasie czekałem również na należne mi pieniądze za odbyty staż, które spóźniały się półtora miesiąca. Pomyślałem więc, że będę myślał również o bogactwie i w ten sposób przyciągnę tę wypłatę. Przez bite dwie lub trzy godziny tak leżałem, a wyobraźnia robiła swoje, czułem niemal, jakbym faktycznie wiódł idealne życie pełne miłości i bogactwa. Oderwałem się od świata realnego i fantazja pochłonęła mnie bez reszty. Aż w końcu doszedłem do takiego stanu, że byłem PEWIEN, że będzie dobrze.

Leżałem z uśmiechem na twarzy i myślałem: To się spełni. To się spełni. Czuję to. I nagle słyszę ten charakterystyczny dźwięk, że ktoś napisał na messenger. To był kolega, z którym byłem na stażu. Napisał: „Są pieniądze!”. Nie wierzyłem, dosłownie mnie zamurowało. Sprawdzam stan konta – no są. Rozpłakałem się ze szczęścia. Czekałem na nie niecierpliwie tak długi czas, a nagle w tej akurat chwili się zjawiają. W chwili, gdy moja wyobraźnia niemal pozwoliła mi ich dotknąć – stały się rzeczywistością. Rozumiecie? Magia, po prostu magia.

Ale najlepsze jeszcze przed nami….

Leżałem dalej i byłem już przepełniony taką dawką radości, że mnie nosiło i chciałem krzyczeć na głos, że życie jest piękne. I tak sobie spontanicznie powiedziałem na głos: „Kocham Cię„, jakby do swojej ukochanej. Oczywiście była daleko i nie miała prawa tego usłyszeć. I dodałem zaraz: „Wiem, że mnie słyszysz, daj mi znak„. Mija 30 sekund, może nawet mniej, aż tu nagle z telefonu słyszę dźwięk przychodzącej wiadomości. To ona. Dokładnie te słowa: „Dzięki, że jesteś. Tak jakoś miałam potrzebę Ci to napisać” i buziaczek z serduszkiem. Ten sam, którego używała non stop, gdy byliśmy razem, a którego nie widziałem od dawna. Rozpłakałem się. Dosłownie mózg eksplodował mi euforią. No wyobrażacie sobie, jaki to był dla mnie szok? Chwilę po tym, jak poprosiłem o znak – dostałem go. Zaryzykuję stwierdzenie, iż byłem wtedy najszczęśliwszą osobą na Ziemi. Płakałem z radości jeszcze długi czas. Uwierzyłem.

Tak więc, jeśli czegoś bardzo pragniesz – poczuj się tak, jakbyś już to miał. Gdy mówisz „chcę tego i tego” koncentrujesz się na braku danej rzeczy. Programujesz w podświadomości komunikat, że to do Ciebie nie należy. Jeśli jednak słowo „chcę” zastąpisz słowem „mam” albo „jestem” (forma teraźniejsza jest istotna), a w wyobraźni odczujesz pełnię szczęścia związaną z tym, jest duża szansa, że to się zmaterializuje.

Uważaj na swoje myśli

Jeszcze zanim w ogóle usłyszałem o czymś takim, jak prawo przyciągania, przydarzył mi się mały wypadek w pracy. Tego dnia od początku miałem złe nastawienie. Myślałem mniej więcej: „Cholerna praca. Zakichane osiem godzin, a może nawet więcej, w tej robocie… Matko, ja chcę skończyć dziś wcześniej„. I kiedy wynosiłem z tira skrzynki z towarem, przechodząc po mostku między rampą a naczepą, źle postawiłem nogę i straciłem równowagę. Runąłem do tyłu. Spadłem z półtora metrowej wysokości na kostkę brukową.

Z początku nie wiedziałem, co się stało. Czułem tylko ból w nodze i zamroczenie. Na szczęście nie przywaliłem głową, bo mogłoby być źle. Gdy już dotarło do mnie, co narobiłem, zauważyłem, że biegnie do mnie przełożona. Myślałem, że ochrzani mnie za rozsypaną skrzynkę, ale jednak miała ludzkie odruchy. „O Boże, nic Ci się nie stało?!„. Zaraz zlecieli się inni. Chcieli mnie podnieść, ale odmówiłem, bo ból w nodze sugerował, że jest złamana. Jak się później okazało, tylko ją trochę rozciąłem. Ale zobaczcie, skończyłem wcześniej. Bo zaledwie po trzech godzinach. Trochę zabawne, ale skłania do refleksji – trzeba uważać na swoje życzenia i wypowiadać je precyzyjnie.

Innym razem jechałem w zimie jako pasażer z wujkiem do sklepu. Od razu zapiąłem pasy, choć zwykle nie zapinałem, gdy dystans do pokonania był krótki (wiem, głupota). No ale miałem taką dziwną myśl w głowie, że fajnie byłoby przeżyć jakiś wypadek. Śmieszne, ale tego właśnie pragnąłem. Jakiejś dawki emocji. No i wiecie co? Jedziemy sobie, aż tu nagle wujek (który na serio jest świetnym kierowcą. Raz jego refleks uratował mojej mamie życie) wpada w poślizg. I nie opanował samochodu. W spowolnieniu widziałem, jak wpadamy na czyjąś bramę. Dobrze, że przy niskiej prędkości, więc skończyło się na wymianie lampy i zderzaka. Chciałem, to miałem przygodę, haha.

Tego typu sytuacji, gdzie nieostrożne myśli jakby powodowały wypadki, albo przynajmniej zagrożenie, miałem mnóstwo. Z takich śmieszniejszych – pamiętam, jak raz miałem wracać do rodzinnej miejscowości, a droga prowadzi przez las. Wtedy już znałem prawo przyciągania i jego możliwości. Dziewczyna napisała mi „Jedź powoli, bo dzisiaj Ci sarna wyskoczy„, na co ja „No dzięki, założę się, że to się teraz stanie.” Ona do mnie „Żartowałam przecież, głupolu„. No ale ja już w głowie miałem wizję, jak zwierzę wybiega mi na ulicę. I tak się faktycznie stało, jak się pewnie domyśliliście. Typowe. Dobrze, że zdążyłem zahamować. Jakiś kawałek dalej znowu widziałem dwie sarny – tylko na poboczu. Nie wyskoczyły. Cóż, często jeżdżę na tamtym odcinku, ale nigdy jeszcze nie było sytuacji, żeby sarny dwa razy się pojawiały.

Oczywiście można sobie to wszystko tłumaczyć przypadkiem, zbiegiem okoliczności… ale ja, po tych zdarzeniach, nie wierzę w przypadki. Wy byście wierzyli? Dlatego uważam, że negatywne myśli trzeba blokować pozytywnymi. Dla przykładu, jeśli łapię się na tym, że wkręcam sobie, że stanie się coś złego, mówię w myślach dziesięć razy „Jestem bezpieczny”. I wtedy się uspokajam, a czarny scenariusz odchodzi do lamusa.

Cierpliwie programuj rzeczywistość

Nic nie przychodzi od razu. Żeby w Twoim życiu mogły pojawić się dane okoliczności, Twoja podświadomość musi je zaakceptować i uznać za prawdę, by następnie je zmaterializować. Są na to dwa sposoby: bardzo silna wiara i wczucie się, tak jak wspomniałem, albo powolne i systematyczne afirmacje. Jeśli na przykład codziennie będziesz powtarzał sto razy „Jestem silny i zdrowy”, z czasem stanie się to faktem, niezależnie od tego, jak mocno wierzysz w prawo przyciągania. Podam przykład z mojego życia.

Kiedyś mój rekord w martwym ciągu wynosił 180 kg. Feralnego dnia na coś się ostro wkurzyłem i pomyślałem, że wykorzystam siłę, którą daje gniew, do tego, aby pobić rekord. Szarpnę sztangę i jakoś pójdzie. No wiem, kretyńskie rozumowanie, ale młody byłem, to co zrobię. Założyłem 190 kg i cyk – podnoszę ciężar z ziemi do wyprostu pleców. Gdzieś w połowie ruchu poczułem ostry ból w podbrzuszu. Krzyknąłem przekleństwo na „K….” ile sił w gardle, upuszczając sztangę. Spojrzałem na brzuch, a tam zaczęła się robić mała górka. NO TO PIĘKNIE, mam przepuklinę. Wizja operacji i długiej przerwy od siłowni bardzo mnie przeraziła.

Wpisałem w Internecie hasło „przepuklina objawy” i dowiedziałem się, że występuje piekący ból i guzek, który można wciskać. Super. Po prostu świetnie. Objawy się zgadzają. Ale jakoś tak mi przyszło do głowy, że poddam prawo przyciągania weryfikacji i będę afirmował, że wszystko jest dobrze. Może akurat to coś da. Przez godzinę medytowałem, myśląc na okrągło „Jestem zdrowy, jestem zdrowy”… no i poszedłem spać. Obudziłem się – guzek nadal jest. Nadal boli i piecze, ale jakby… się pomniejszył. Znów w ruch poszła wyszukiwarka internetowa – wyczytałem, że samoczynne znikanie przepukliny nie jest możliwe. No ale afirmowałem dalej, coraz bardziej wierząc w to, że słowo „niemożliwe” w tym wypadku jest, lekko mówiąc, bzdurą. I zgadnijcie – minęło jakieś 3 lata, i nigdy nie miałem operacji na przepuklinę. Guzek zniknął mniej więcej w tydzień.

Jak to niby możliwe? Nie wiem. Ale pewnie słyszeliście o cudownych uzdrowieniach za sprawą modlitwy, prawda? Coś mi się wydaje, że to nie bóstwa mają udział w tych wszystkich, nieraz szokujących dla lekarzy przypadkach, a sama wiara pacjenta. Zresztą, czytałem badania (ciekawscy powinni je znaleźć w sieci), które udowadniały, że pacjenci z rakiem, którzy przez godzinę dziennie wyobrażali sobie guza jako asteroidę, w którą strzelają rakietami, mieli o prawie połowę więcej ciałek odpornościowych. Słyszałeś o efekcie Placebo? No właśnie. Wiara dosłownie czyni cuda. Tak samo regularna afirmacja.

Partner mojej mamy opowiadał, że dał babci chorej na zaawansowany nowotwór drażetki tic tac i powiedział, że to bardzo silny lek, który jej pomoże. Lekarze dawali jej najwyżej pół roku, a żyła ponad trzy lata. Ludzki umysł to potęga. A słyszałeś może o zaburzeniu zwanym pica? Polega na tym, że osoba dotknięta tą chorobą, spożywa materię nieorganiczną (substancje niejadalne). Jedni preferują żarówki, inni proszek do prania, jeszcze inni śruby… Znany jest przypadek kobiety, która jadła jedynie piach. I była święcie przekonana, że ma wszystkie niezbędne witaminy. Zrobili jej badania i nie wykryli żadnych niedoborów. Jakim „cudem” to możliwe? A no widzisz – bo wierzy. Dla niej, tak samo jak i dla babci mojego ojczyma, afirmacją było spożywanie danej rzeczy, bo za każdy razem, gdy lądowała w ich ustach, niosła za sobą komunikat „Dodam Ci zdrowia”.

Wykorzystaj to. Wszystko siedzi w głowie. Jesteś architektem swojego losu. Mam nadzieję, że mądrze rozgrywasz życie i jesteś pełen pozytywnych myśli. Życzę Ci wszystkiego dobrego!

“Jesteśmy tym, co o sobie myślimy. Wszystko, czym jesteśmy, wynika z naszych myśli. Naszymi myślami tworzymy świat”.

A Ty co myślisz o prawie przyciągania? Może sam przeżyłeś podobne historie? Napisz w komentarzu.

Sprawdź książki o prawie przyciągania

Sekret Rhonda Byrne

Sekret Rhonda Byrne

Sekret” to absolutny bestseller od czasu wydania i jedna z najlepiej sprzedających się książek na świecie.

Prawo Przyciągania opisane w „Sekrecie” mówi, że dosłownie przyciągamy do siebie, do swojego życia i otoczenia to, na czym głównie skupiamy swoje myśli – i nie ma od tego wyjątku. Każda ludzka myśl, do tego połączona z emocjami lub uczuciami, dosłownie jak magnes przyciąga do Ciebie to, o czym myślisz.
Według Prawa Przyciągania – jeśli skupiamy na czymś swoje myśli, jeśli wciąż i wciąż o czymś myślimy, w końcu wydarzy się to w naszym życiu.

 

 

 

Sekret. Siła Rhonda Byrne

Sekret. Siła Rhonda Byrne

Oto podręcznik odkrywający tajniki najpotężniejszej siły we wszechświecie – Siły, która da Ci wszystko, czego zapragniesz.

Żeby coś stworzyć, coś zmienić, wystarczy jedna rzecz . . .
SIŁA.
Wymarzone życie jest bliżej, niż przypuszczasz, ponieważ Siła zdolna zapewnić Ci wszystko, czego pragniesz, tkwi w Tobie!

 

 

 

Prawo przyciągania. Joe Vitale

Prawo przyciągania. Joe Vitale
Jak efektywnie zarządzać własnymi myślami? Jak rozpoznać cuda, które dzieją się wokół nas? Kiedy rozpocząć naukę Prawa Przyciągania? Jak wspiąć się na szczyty szczęścia i spełnienia?
Książka opisuje zasady sukcesu, zawiera test dotyczący Mocy Przyciągania, ćwiczenia mające na celu wprowadzenie w życie Prawa Przyciągania, inspirujące przykłady i inne dodatki.

 

 

 

 

Don`t copy text!