autor Agnieszka Szajewska

Relacje – jak je budować? Im są bliższe, tym bardziej okazują się skomplikowane, a jednocześnie niezbędne. Żyjemy w sieci powiązań rodzinnych, zawodowych, przyjacielskich i wielu innych. Relacje stanowią fundament normalnej egzystencji w społeczeństwie. Jednocześnie ich brak odbija się na psychice w często katastrofalny sposób. Osoby samotne zdecydowanie częściej zapadają na depresję i przewlekłe choroby, są mniej odporne na stres, a ich układ immunologiczny słabiej radzi sobie z wirusami i bakteriami.

Człowiek – istota społeczna.

Jednym z podstawowych założeń psychologii od początku istnienia tej nauki stanowi fakt, że człowiek jest istotą społeczną, a jego osobowość i tożsamość kształtują się w obrębie interakcji z innymi ludźmi. Pokuszę się o stwierdzenie, iż nie chodzi tylko o socjalizację, ale również o egzystencje w czysto fizycznym znaczeniu, ponieważ pozbawienie jednostki bliskości z drugim człowiekiem, może doprowadzić nawet do śmierci. Naukowcy w byłym ZSRR przeprowadzili doświadczenie na osieroconych noworodkach. Miały one zaspokojone wszystkie potrzeby fizjologiczne, ale odmówiono im kontaktu fizycznego w postaci przytulenia oraz troski ze strony opiekunów. Chociaż niczego im nie brakowało: były nakarmione i czyste, w przeciągu pierwszego roku zmarła połowa dzieci. Pozostałe odeszły przed ukończeniem trzeciego roku życia.

Czy więc życie wśród ludzi jest koniecznością wręcz fizjologiczną?

Już starożytni uważali, że tak. W demokratycznych Atenach stosowano karę ostracyzmu dla osób uznanych za niebezpieczne społecznie. Skazaniec miał wybór mógł wypić truciznę lub opuścić swój kraj na dziesięć lat. Sokrates wybrał truciznę. Można by powiedzieć: To było dawno. Dzisiaj jesteśmy bardziej autonomiczni i samowystarczalni. Poczucie akceptacji społecznej i utrzymywanie relacji z innymi nie jest sprawą życia lub śmierci. Wiele spraw załatwia się bez wychodzenia z domu przez Internet czy telefon. Więzi rodzinne i przyjacielskie rozluźniają się na korzyść wolności osobistej.

A jednak wciąż tęsknimy za bliskością i za pozytywnymi emocjami w interakcjach z ludźmi. Szczególnie wyraźnie widać ten fakt na poziomie motywacji oraz realizacji celów życiowych, które w zespole zawsze mają zdecydowanie większą szansę na sukces niż w indywidualnym rozrachunku. Marzeniem wielu rozwijających się przedsiębiorców jest stworzenie skutecznie działającego zespołu. Dlatego osoby od public relation stają się coraz bardziej poszukiwane na rynku pracy. Człowiek, który potrafi stworzyć dobrze funkcjonującą ekipę specjalistów, jest na wagę złota.

Więzi, a praca zawodowa

Dzisiejsi przedsiębiorcy doceniają znaczenie więzi, tworzonych przez pracowników. Nie tylko gwarantują pakiet socjalny, ale również organizują imprezy integracyjne dla rodzin swoich podwładnych, aby wspierać to, co nakręca spiralę pozytywnych emocji. W zamian mają lepsze wyniki kwartalne i wyższy dochód.

Osoby towarzyskie, o silnym poczuciu więzi i pozytywnie nastawione działają stymulująco na grupę, są efektywne w działaniu, łatwiej znajdują rozwiązania problemów, a kiedy nie potrafią wyjść z impasu, szukają odpowiedzi na nurtujące ich pytania u innych. Ufają otaczającym ich ludziom, ponieważ mają dobre doświadczenia w interakcjach społecznych. Spodziewają się wspierającej odpowiedzi otoczenia i na zasadzie prawa przyciągania, otrzymują to, czego oczekują. Nie mają też wielu blokujących uprzedzeń w kontaktach interpersonalnych, bo są nastawieni na rozwój i osiąganie celów, a nie na ocenianie, czy krytykowanie. I na koniec jeszcze jedno – optymiści prawie nie chorują. Mają wyższą odporność na wirusy, a jeśli nawet wezmą kilka dni zwolnienia, szybko wracają do zdrowia i do pracy. Ich pozytywne nastawienie jest zaraźliwe. Udziela się otoczeniu, w którym funkcjonują.

Pozytywne emocje i motywacja

Wpływ pozytywnych emocji na motywację badała dr E. Hurlock. W 1925 r. przeprowadziła eksperyment w jednej ze szkół w USA[1], aby sprawdzić, jakie znaczenie dla wyników uczniów miała ocena ich pracy. Uczestników eksperymentu podzielono na cztery grupy: grupę chwaloną, krytykowaną, ignorowaną oraz grupę, której po pierwszym teście zmieniono warunki pracy i pozostawiono samej sobie. Okazało się, iż efekty nauki poszczególnych zespołów były diametralnie różne.

Najlepsze wyniki osiągnęła oczywiście grupa pierwsza. Krytykowani uczniowie z początku dotrzymywali kroku docenianym, ale już drugiego dnia zaczęli obniżać poziom i chociaż zanotowano u nich jeszcze tendencję wzrostową, w ogólnym rozrachunku wypadli dużo gorzej. Najsłabiej poradzili sobie uczniowie ignorowani oraz ci, zostawieni samym sobie. I tak grupa chwalona uzyskała wynik testu – 71%, a ignorowana – 5%.

Barbara Fredrickson, dyrektor Laboratorium Pozytywnych Emocji i Psychofizjologii na Uniwersytecie w Michigan twierdzi, że pozytywne emocje tworzą łańcuchy międzyludzkich relacji, które kształtują nasze życie, przynosząc wiele wymiernych korzyści. Przede wszystkim chronią przed negatywnymi emocjami. Mogą też naprawić ich destrukcyjne skutki.

Tom Rath i Donald O. Clifton obrazują to zjawisko na przykładzie wymyślonej symulacji chochli i wiaderka. Każdy ma w sobie wiaderko energii. Ludzie, którzy nas otaczają opróżniają lub napełniają je w zależności, czy wysyłają pozytywne czy negatywne emocje. Krytyka i narzekanie opróżnia pojemnik, pochwała i podkreślenie mocnych stron napełnia je. Jeśli masz wokół siebie grono wspierających cię ludzi, masz zapas dobrej energii do działania. Możesz budować lepszą rzeczywistość. Nawet jeżeli spotka cię coś przykrego, w twoim wiaderku wciąż zostaje zapas, a życzliwe osoby pomogą ci uzupełnić deficyt.

Dzięki tworzącej się wspólnocie możesz osiągnąć więcej. Dobrze obrazują to stare porzekadła: w rodzinie siła, przyjaźń jest najważniejsza. Zespół tworzy wyższy poziom energii niż pojedynczy człowiek, dlatego wielkie projekty mają więcej niż jednego ojca, a ludzie otoczeni wianuszkiem przyjaciół żyją statystycznie dłużej (nawet o dziesięć lat). Ludzie starsi, którzy są aktywni i mają szerokie grono znajomych oraz krewnych, cieszą się zdecydowanie lepszą kondycją niż ich osamotnieni rówieśnicy. Prawidłowość ta dotyczy również osób pozostających w trwałych związkach, zupełnie jakby ich zdrowie zależało bardziej od partnera niż od nich samych. Czy więc jest tak, że wzajemnie trzymamy się przy życiu? Poniekąd tak.

Strategie wzmacniana pozytywnych emocji

Skoro więzi mają tak kolosalne znaczenie, warto zastanowić się nad tym, jak je wzmacniać. Autorzy książki Pozytywne emocje proponują pięć strategii, budujących dobrą energię emocjonalną:

  1. Zapobieganie „opróżnianiu wiaderka”
  2. Podkreślanie mocnych stron
  3. Zawieranie przyjaźni
  4. Zaskakujące nagradzanie
  5. Zmiana starej zasady: Traktuj innych tak, jak chciałbyś, żeby oni traktowali ciebie na Traktuj innych tak, jak oni by chcieli, żebyś ich traktował.

Jak można zapobiec „opróżnianiu wiaderka”? Nie jest to sprawa prosta, zwłaszcza że kulturowe uwarunkowania promują raczej negatywne aspekty życia. Wystarczy obejrzeć dowolne wiadomości, aby przekonać się, co stoi ma pierwszym miejscu newsów. Tragedie, kataklizmy i przestępstwa dobrze się sprzedają. Niestety dla odbiorcy są prawdziwą psychiczną trucizną. Świat medialnych informacji wydaje się złowrogi i okrutny, a otaczająca rzeczywistość nie jest przecież idealna. Czasem coś się zwyczajnie nie udaje. Trudno wtedy zachować wysoki poziom pozytywnego nastawienia.

I tu wracamy do tematu relacji. Trzeba mieć wsparcie, ale nie myśl, że ten schemat działa w jedną stronę. „Napełnianie wiaderka” potrzebuje wzajemności. O dziwo pochwała i uznanie okazane drugiej osobie napełnia także twój akumulator. Pozytywne emocje wyzwalają kolejne pozytywne emocje, jak płomień, którego nie ubywa. Napełnianie wiaderek innym podnosi też twoją samoocenę, stajesz się potrzebny. Pomagając drugiej osobie uwierzyć w siebie, sam poczujesz się dowartościowany. Tak to działa. Ale pamiętaj, żeby nie przesadzić. Podobno zdrowy układ pozytywnych do negatywnych wzmocnień wynosi 5:1, co daje ci miejsce na twórczą krytykę i zwrócenie uwagi na aspekty, które wymagają poprawy. Nie chodzi o to, żeby kadzić cały czas i popaść w skrajność, ale o zauważanie dobrych stron.

Możesz zastanawiać się, jak znaleźć aż pięć pozytywów na jeden negatyw? Może pół na pół to by było realistyczne, ale nie więcej – powie niejeden. A więc uwierz, że dobrego jest więcej. Gdyby było po równo, świat nie rozwijałby się i nie zmieniał na lepsze. Wciąż trwałoby na przykład w średniowieczu. A jednak idziemy jako ludzkość do przodu. Fakty dowodzą więc, iż plusów musi być więcej niż minusów, trzeba tylko nauczyć się je zauważać.

W tym kierunku prowadzi nas druga strategia: podkreślanie mocnych stron. Wnikliwa obserwacja jest domeną liderów. Dobry szef potrafi odkryć zalety pracowników i wyznaczyć im zadania w zgodzie z ich atutami. Tak buduje efektywność. Dobrze prosperujące firmy cechują się tym, że każda zatrudniona osoba dokładnie wie, co ma robić i w czym jest dobra. System nagród służy podkreślaniu zalet i stymulowaniu do rozwoju w kierunku, który najlepiej przysłuży się branży.

Chcąc iść w tym kierunku, warto jednak zwrócić uwagę, jaka forma pochwały jest najwłaściwsza dla konkretnej osoby. Według strategii czwartej najwłaściwsza i najskuteczniejsza jest nagroda zaskakująca. Wykraczanie poza sferę oczekiwań drugiej osoby to bardzo korzystne rozwiązanie. Nie tylko motywuje ale również na długo pozostaje w pamięci. Sprawia, że obdarowany staje się bardziej otwarty na nieoczekiwane sytuacje, chętniej współpracuje w momentach kryzysu i jest nastawiony na sukces.

Piąta strategia (do trzeciej, pominiętej, jeszcze wrócę) mówi o traktowaniu innych zgodnie z ich oczekiwaniami.

Przyjaźń i empatia

Do realizacji tego aspektu niezbędna jest empatia. Wczucie się w emocje drugiej osoby wydaje się jedną z najtrudniejszych rzeczy, bo skąd niby masz wiedzieć, co myśli i odczuwa ktoś inny, ale na szczęście według psychologii, jako istota społeczna, każdy posiada mechanizmy adaptacji w tej dziedzinie. Człowiek naturalnie wyczuwa nastroje otaczających go ludzi. Problem polega na tym, że nie zawsze jest tego świadom. Warto obserwować siebie i otaczających nas ludzi pod tym kontem.

To w jaki sposób reagujemy na emocje innych, decyduje o sukcesie bądź porażce w komunikacji. Do tego każdy nabywa konkretne mechanizmy reakcji na bodźce z zewnątrz. To dzięki nim nasze odruchy społeczne są w dużej mierze zautomatyzowane. Ma to swoje zalety, ale też i wady, ponieważ ciągle możemy popełniać te same błędy w relacjach. Nie ma w tym niczyjej winy, po prostu powielamy wyuczony schemat. Na szczęście istnieje wyjście z takiego impasu.

Wystarczy prześledzić sytuacje, kiedy jak nam się wydaje robimy coś nie tak. Odpowiedz sobie na pytanie: jak zachowuję się w konkretnej sytuacji, kiedy postąpiłem tak pierwszy raz, kto z mojego najbliższego otoczenia zachowuje lub zachowywał analogicznie? Najwięcej takich schematycznych zachowań nabyliśmy w dzieciństwie, ucząc się od rodziców, dlatego powielamy ich sukcesy i ich błędy. Świadomość jest tutaj najważniejsza. Pamiętaj, aby szukać pozytywnych stron- zalet i wzmacniać je. Nie skupiaj się na krytyce. Każdą wadę można zastąpić zaletą. W tym kontekście próbuj też zrozumieć innych. Reakcje ludzi na twoją osobę często nie mają wiele wspólnego z tobą, a są jedynie projekcją wyuczonych schematów postępowania w komunikacji.

Empatia i okazanie zainteresowania drugiej osobie są fundamentem relacji, zwłaszcza przyjaźni.

O zawieraniu przyjaźni mówi trzecia strategia. Stworzenie trwałej więzi wymaga oczywiście czasu, ale ten czas trzeba wykorzystać twórczo. Na początek dobrze jeśli będziesz pamiętać imię rozmówcy i obdarzysz go uśmiechem.

Dowiedz się możliwie dużo o obiekcie twojego zainteresowania, a przede wszystkim sprawdź, co lubi. Słuchaj uważnie i wychodź naprzeciw oczekiwaniom, ale też mów o swoich. Nie ukrywaj się za ścianą domysłów. Odpowiadaj na potrzeby innych, jednocześnie mówiąc o tym czego ty potrzebujesz. Proś o pomoc, pytaj, co mogą dla ciebie zrobić osoby, które są dla ciebie ważne. Wielu ludzi chętnie pozna twoje myśli, nie ma przecież nic ciekawszego niż osobiste tajemnice.

Stań się więc bliski i swojski najbardziej jak potrafisz. Zostań ambasadorem dobrego samopoczucia obydwu ze stron. Spraw, aby inni chętnie przebywali w twoim otoczeniu. Pokazuj, że dobrze się przy nich czujesz, że są ci potrzebni, że są ważni. Ten kto czuje się nie ważny, wcześniej czy później odchodzi. Zostają ci, którzy widzą w tym sens, żeby iść dalej razem.

Przyjaciół łączą wspólne: poglądy, pasje i cele oraz oczywiście emocje. To one leżą u podstaw każdego związku. Im więcej uczuć jest wspólnych, tym więź okazuje się trwalsza. Postaw więc na emocje, na wspólne, pozytywne doświadczenia.

Porażki uczą

Nie istnieje coś takiego jak idealny związek. Nawet w udanych relacjach czasem coś zazgrzyta. To naturalne, w końcu różnimy się od siebie: mamy często inny punkt widzenia i odmienne aspiracje. Zdarza się też tak, że musimy nawiązać kontakt z osobami, które kompletnie nam nieodpowiadają, lub których nie lubimy. Co wtedy? Warto skupić się na celu, znaleźć wspólny mianownik, który doprowadzi do rozwiązania. Z drugiej strony najgorsze co można zrobić, to przekierować energię na podziały i różnice. Podobne zawsze przyciąga podobne[2], dlatego z jednego problemu za chwilę wyłonią się kolejne i analogicznie jeden wspólny mianownik prowadzi do następnych. Szukaj tego, co łączy, a wtedy dla każdego problemu znajdziesz przeciwwagę. Nawet jeśli nie wszystko gra, pamiętaj – cokolwiek robisz, czasem popełniasz błędy. Na tym polega nauka. Poprawiasz i ćwiczysz, aż jest dobrze. Relacji uczymy się całe życie. To nie jest skończony proces. Każda kolejna osoba na twojej drodze to nowe wyzwanie i szansa na bycie lepszym.

[1] Eksperyment opisał T. Rath w Pozytywne emocje. Jak rozwijać relacje międzyludzkie. Helion, Gliwice 2006.
[2] Podobne przyciąga podobne – prawo przyciągania według Josepha Murphyego.

Autor: Agnieszka Szajewska – absolwentka wydziału filozofii i socjologii Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curié w Lublinie. Wieloletni pracownik placówek oświatowych. Zwolenniczka życia w zgodzie z naturą i aktywności fizycznej. Zajmuje się badaniem metod efektywnego rozwoju jednostki pod kontem emocjonalnym i społecznym. Motto życiowe – codziennie inne, bo trzeba się rozwijać.